Pojedyncze samosiewy zbóż są stosunkowo mało konkurencyjne. Problemem są liczne samosiewy, które w okresie jesieni osiągają znaczny wzrost i zacieniają roślinę uprawną. Wówczas rzepak dążąc do światła, wynosi szyjkę korzeniową ponad powierzchnię gleby, co może być bezpośrednią przyczyną jego wymarznięcia.
Inaczej jest trochę z samosiewami zbóż jarych. Rolnicy nie przywiązują zbytniej uwagi do występowania dużego nasilenia takich roślin w plantacji. Wychodzą z założenia, że prędzej czy później i tak wymarzną. Tegoroczna zima, która jak dotąd jest wyjątkowo łagodna jeszcze nie zmroziła samosiewów w rzepaku.  Poprzez stosunkowo długą i ciepłą jesień, aż po łagodny jak dotąd początek zimy chwasty te wegetują pobierając składniki pokarmowe i stają się konkurencją dla roślin rzepaku. Tak więc pozostawienie samosiewów na zimę to błędne rozumowanie. Przecież takie samosiewy zanim zmarzną mogą konkurować z rzepakiem kilka miesięcy!  Przez ten okres zakłócają prawidłowy jego wzrost i rozwój, w tym przede wszystkim uniemożliwiają prawidłowe jego wejście w spoczynek zimowy.
Szczególnie niebezpieczne są w rzepaku samosiewy zbóż ozimych. Bardzo szybko osiągają znaczną wysokość i stają się bardzo konkurencyjne. Wprawdzie ich zwalczenie ze względu na fazę rozwojowa nie jest trudne, ale kłopot najczęściej stanowi brak odpowiednich warunków na dokonanie oprysku.  Często występujące wiosenne roztopy, obfite i częste opady czy zbyt niska temperatura, uniemożliwiają terminowe wjechanie opryskiwacza w pole. Jeżeli w tym czasie rzepak wybije w pąk kwiatowy, wykonanie zabiegu graminicydem staje się bardzo ryzykowne.
 Wniosek jest prosty - masowo występujące, jakiekolwiek samosiewy zbóż, należy zwalczać bezwzględnie jesienią. Tym bardziej,  że wówczas dawki stosowanych herbicydów są niższe a więc i tańsze. Podobał się artykuł? Podziel się!