Rzepak w większości regionów kraju zakwitł, a ocieplenie wpłynęło mocno na wzmożoną aktywność wielu owadów w tej uprawie. Pojawił się w łanach przede wszystkim ponownie słodyszek rzepakowy, który największe straty będzie obecnie wyrządzał na niezakwitłych jeszcze pąkach kwiatowych.

Jego zwalczanie obecnie nie jest łatwe. Na plantacjach pojawiały się także zapylacze, a to wymusza na producentach obowiązek sięgania po preparaty bezpieczne dla pszczół i jednocześnie skłania do wykonania oprysku wyłącznie wieczorami, tj. po ich oblocie. Od fazy BBCH 58-60 (początek kwitnienia) można sięgnąć po acetamipryd, tiachlopryd lub tau-fluwalinat. Kategorycznie nie można stosować już związków z grupy fosforoorganicznych np. chloropiryfosu i unikać tych z grupy pyretroidów (bardzo wysoka toksyczność dla zapylaczy) takich jak: alfa-cypermetryna, cypermetryna, deltametryna czy lambda-cyhalotryna.

Należy pamiętać, że w okresie kwitnienia rzepaku szkodliwość słodyszka spada. W tym okresie (luźny kwiatostan i początek kwitnienia) progiem ekonomicznej szkodliwości jest pojawienie się  3-5 chrząszczy na jednej roślinie (w fazie pąkowania był to 1 chrząszcz na roślinę). Pojawiają się natomiast w łanie groźne szkodniki łuszczynowe (chowacz podobnik oraz pryszczarek kapustnik). I to właśnie przeciwko tym owadom należy skierować kolejny zabieg insektycydowy, a populację słodyszka zwalczymy przy okazji jego wykonywania.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!