Rolnicy zaczynają się niepokoić, boją się, że może powtórzyć się sytuacja z poprzedniego sezonu. Tylko wówczas niskie temperatury i brak okrywy śnieżnej, wystąpiły pod koniec stycznia. Teraz mamy grudzień, ale to nic nie zmienia.

Główny niepokój dotyczy upraw rzepaku. W nim wrażliwość tkanek na mróz jest duża. Największa dla organów niehartujących się, czyli korzeni. Jak powiedział nam dr Andrzej Bruderek Field Expert z Syngenta Polska, do nieodwracalnego przemrożenia rzepaku dochodzi wtedy, kiedy korzeń ulegnie schłodzeniu na głębokości 5 - 10 cm do minus ośmiu stopni, a bez okrywy śnieżnej ma to miejsce przy obniżeniu temperatury nad gruntem do około -15°C.

Nie można jednak od razu wieszczyć, że musi być źle. Pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, a skrócone rośliny mają zdecydowanie większe szanse na przetrwanie tych warunków pogodowych. Poza tym czas w którym utrzymują się te ujemne temperatury i nie ma pierzynki w postaci śniegu, jest krótki.

Dodatkowo na polach smaga wiatr, co może grozić ich wysmaleniem. Do tego typu zjawiska może bowiem dojść, kiedy nie ma śniegu i wieją suche, mroźne wiatry. Wysuszają one nadziemną część rośliny. Nie może ona uzupełnić niedoboru wilgoci z gleby, bo woda jest zamarznięta, czyli jest dla korzeni niedostępna. W takiej sytuacji tkanka roślinna pozbawiona wody zamiera, natomiast część nadziemna wygląda jak spalona, stąd nazwa wysmalanie.

Podobał się artykuł? Podziel się!