Wielu producentów obawia się obecności suchej zgnilizny kapustnych na swojej plantacji rzepaku. Jest to uzasadnione, ponieważ gdy choroba powodowana przez Leptosphaeria maculans i L. biglobosa stadium konidialne (bezpłciowe) Phoma lingam porazi rzepak, istnieje realne niebezpieczeństwo, że do uprawy na takim polu będzie trzeba dopłacić. Jednak tak nie musi się dziać i można stratom w plonie nasion zaradzić. Wystarczy, że producenci będą przestrzegać ogólnych zasad obowiązujących w ochronie roślin przed chorobami powodowanymi przez grzyby. Są one zawsze powiązane z cyklem rozwojowym sprawcy lub sprawców choroby i epidemiologią. W przypadku zarówno suchej zgnilizny kapustnych, jak i innych chorób potrzebne jest kompleksowe podejście do ochrony. Idea ta jest zgodna z zasadami, jakie przyjmuje się w integrowanej ochronie roślin. Mamy tu na myśli zastosowanie w pierwszej kolejności metody agrotechnicznej. Dzięki dobrze doprawionej glebie, zawierającej niezbędne ilości składników pokarmowych, i siewie nasion wolnych od sprawcy choroby, w optymalnym terminie, uzyskuje się korzystne warunki do wschodów zdrowych roślin, ponieważ w ten sposób stwarza się

warunki utrudniające infekcję, a tym samym rozwój choroby. Stosowanie materiału siewnego wolnego od zarodników i grzybni sprawców suchej zgnilizny kapustnych to jeden ze sposobów likwidowania źródła choroby. Wybór odmiany o zwiększonej odporności to też element zapobiegania infekcji, a tym samym ograniczania nowych źródeł zakażenia.

W walce ze suchą zgniliznę kapustnych wykorzystuje się też metodę chemiczną. Jest ona najczęściej związana z cyklem rozwojowym sprawców tej choroby. Na obumarłych częściach roślin, którymi są łodygi porażonego w poprzednim sezonie rzepaku, rozwija się L. maculans oraz L. biglobosa i uwalnia zarodniki workowe (askospory). Podobną rolę odgrywać mogą samosiewy rzepaku. To te zarodniki są odpowiedzialne za pierwotne infekcje roślin i są bardzo ważne w epidemiologii choroby. Dawniej zarodniki te powstawały i uwalniały się głównie na wiosnę, ale w ostatnim dziesięcioleciu częściej dochodzi do tego procesu już jesienią. Potwierdza nam to znany system wspomagania decyzji SPEC (System Prognozowania Epidemii Chorób), który informuje o wylocie zarodników workowych. "Piki", czyli uwalnianie szczytowych ilości zarodników sprawców suchej zgnilizny kapustnych, pojawia się jesienią, ale też zarodniki te obecne są na wiosnę. Jest tak, ponieważ rzepak jesienią rośnie w temperaturze 4-10oC. Wiosną panują podobne warunki. W temperaturze 4-8oC zarodniki szybko, bo po 8 godzinach kiełkują i zarażają (infekują) głównie blaszki liściowe rzepaku. Na blaszkach pojawiają się jasnoszare lub jasnobrązowe plamy o owalnym kształcie ulokowane w pobliżu nerwów liściowych. Na plamach tych powstają czarne punkty, czyli owocniki stadium konidialnego sprawców choroby zwane piknikami. Z owocników tych uwalniają się bezbarwne, jednokomórkowe, o niewielkich rozmiarach, zarodniki konidialne. Zarodniki wydostają się z owocników w obecności wody, np. krople rosy, krople deszczu, i porażają przez zranienia oraz szparki liści. Liście mogą być też porażone przez kutykulę, która nie była uszkodzona. Zarodniki konidialne kiełkują dłużej niż zarodniki workowe. W temperaturze 16oC zarodniki konidialne kiełkują po 24 godzinach. Długo też trwa okres inkubacji, gdy temperatura wynosi 10- 16oC, jeżeli natomiast jest bardzo ciepło, okres ten jest krótki, np. w temperaturze 18-20oC wynosi 3-4 dni. Nie można pozwolić na rozwój sprawców chorób i taką możliwość daje, jak wspomniano, metoda chemiczna. W okresie wiosennej wegetacji, gdy za uważy się wtórne infekcje liści oraz brązowe, wgłębione plamy na przyziemnej części łodyg, tam, gdzie widoczne były blizny po obumarłych ogonkach liściowych, trzeba wykonać zabieg opryskiwania, aby nie dochodziło do murszenia łodygi rzepaku i powstania kolejnych plam na liściach. Przebieg warunków pogodowych w tym sezonie wegetacyjnym sprzyja rozwojowi zarówno rzepaku, jak i grzybów chorobotwórczych, w tym Leptosphaeria spp., sprawców suchej zgnilizny kapustnych. W przypadku zastosowania jesienią zabiegu opryskiwania przy użyciu fungicydu zawierającego substancję czynną lub substancje czynne o właściwościach grzybobójczych w odniesieniu głównie do sprawców suchej zgnilizny kapustnych i o działaniu regulującym wzrost rzepaku można rozważyć, czy konieczne jest wykonanie dodatkowego oprysku na wiosnę, kiedy rusza wegetacja. W sytuacji, gdy nie wykonano takiego zabiegu jesienią, jest on najczęściej koniecznością. Przed przystąpieniem do wykonania wiosennej (po ruszeniu wegetacji) ochrony wykonuje się lustrację plantacji, aby stwierdzić, z jakim nasileniem choroba występuje i czy jest to wielkość określona przez próg szkodliwości lub gdy system SPEC "daje" wskazanie do wykonania zabiegu. Jeżeli uwalniane są masowo zarodniki sprawców suchej zgnilizny kapustnych producenci powinni przygotować się do walki z omawianą chorobą. Przy wyborze fungicydów kierować się powinno zakresem zwalczanych grzybów. Najlepiej, aby skład środka był taki, żeby substancje lub substancja czynna doskonale zwalczyły nie tylko suchą zgniliznę kapustnych, ale również czerń krzyżowych i szarą pleśń, choroby powodujące szkody wiosną. Działanie wszystkich środków zalecanych do stosowania po ruszeniu wegetacji jest zadowalające, bo wiosną prawie zawsze temperatury są wyższe niż w okresie późnej jesieni i wynoszą 10-12oC lub więcej. Przy stosowaniu fungicydu w tym czasie można wybrać środek składający się z substancji czynnych, które mogą zwalczyć grzyby chorobotwórcze i wpływać na wzrost oraz pokrój roślin. W tabeli 1. podano wiele przykładowych fungicydów, które można wykorzystać do wiosennej walki z suchą zgnilizną kapustnych. Praktycznie zaraz po tym zabiegu warto pomyśleć o ochronie rzepaku, która przeciwdziałać będzie obecności zgnilizny twardzikowej rzepaku, groźnej, drugiej choroby, obok suchej zgnilizny kapustnych, która na wielu plantacjach rzepaku zmniejsza jego plony. Straty w plonie spowodowane przez te choroby mają znaczenie ekonomiczne. Aby nie dochodziło do takiej sytuacji, opłaca się zastosować zarówno metody niechemiczne, jak i metodę chemiczną z użyciem fungicydu. W ten sposób można zagwarantować, że nasion z plantacji będzie odpowiednia ilość, a jakość plonu nie będzie budzić wątpliwości. Wiele ton nasion dobrej jakości z pewnością dobrze się sprzeda.

Podobał się artykuł? Podziel się!