Zdaniem specjalisty rozwój pryszczarka zależy w dużej mierze od warunków pogodowych i trudno przewidzieć jakie będzie jego nasilenie. Jednak biorąc pod uwagę ostatnie lata można się spodziewać dużej presji ze strony tego szkodnika.

Pryszczarek to niewielka muchówka, która w ostatnich latach stanowi większe zagrożenie niż w przeszłości. Związane jest to z rosnącym areałem uprawy rzepaku, uproszczeniami w uprawie i płodozmianie. W tym roku powierzchnia uprawy rzepaku w naszym kraju znacznie się zmniejszyła, z danych GUS wynika że 30 proc. plantacji zostało zaoranych. Populacja pryszczarka będzie jednak podobna jak w poprzednim roku, ale bardziej widoczna.


- W ostatnich latach możemy obserwować olbrzymi postęp w hodowli rzepaku jeśli chodzi o wydajność plonu nasion i ich jakość. Nowoczesne odmiany cechują się wysoką plennością, jednak ich łuszczyny są bardziej delikatne niż w odmianach starszych. W przeszłości pryszczarek kapustnik do złożenia jaj w łuszczynie wykorzystywał tylko otwór po wyjściu larwy chowacza - samice szkodnika nie były w stanie przebić ściany łuszczyn przy pomocy pokładełka. Obecnie bez problemu samica przebija ścianę łuszczyny przy pomocy swojego pokładełka składając jaja bezpośrednio do łuszczyny. Oczywiście nie gardzi również starą metodą i wykorzystuje też otwory pozostawione przez larwy chowacza - dodaje dr Jarosz.