- Stan rzepaku jesienią w zdecydowanej większości kraju był dobry, system korzeniowy oraz rozeta liściowa były wystarczająco rozwinięte. W drugiej dekadzie stycznia nastały silne mrozy. W części kraju nie było odpowiedniej okrywy śnieżnej, stąd rośliny przeszły dość ciężką próbę - tym bardziej, że niekiedy wiały suche, mroźne wiatry. Już wkrótce konsekwencje tych niełatwych warunków będzie można ocenić - podkreśla dr Jajor.

Zdaniem specjalistki odmiany o wyższej mrozoodporności, prawidłowo rozwinięte i odpowiednio chronione jesienią przy użyciu regulatorów wzrostu np. triazoli, będą zdolne do dalszego wzrostu wiosną. - Warunkiem jest dobrze zachowany system korzeniowy oraz odpowiednia ilość równomiernie rozmieszczonych roślin na metrze kwadratowym. Jeżeli nawet cześć nadziemna uległa pewnemu zniszczeniu, to przy dużych zdolnościach regeneracyjnych rzepaku jest szansa, że wyda plon - dodaje dr Ewa Jajor.