Ministerstwo Gospodarki w projekcie nowelizacji ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw oraz ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych proponuje, by wydłużyć okres, na który zawierane są umowy kontraktacyjne przez przemysł z dostawcami surowca z dotychczasowego 1 roku do 3 lat. Obecnie projekt ustawy znajduje się na etapie uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych.
Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju (PSPO) reprezentujące 97 proc. krajowego rynku olejarskiego stanowczo sprzeciwia się temu zapisowi.

Mniej niż połowę rzepaku, który pozyskuje przemysł kupujemy na podstawie umów handlowych, a nie umów kontraktacyjnych – mówi Lech Kempczyński dyrektor generalny PSPO. Strony dogadują się co do ceny i dochodzi do transakcji – dodaje. Do pomysłu, który zrodził się w Ministerstwie Gospodarki nikt nie chce się przyznać.

Firmy zrzeszone w PSPO przerobiły w ubiegłym roku 2,33 mln ton rzepaku i wyprodukowały ponad 950 tys. ton oleju rzepakowego, z czego więcej niż połowa została przeznaczona do produkcji estrów metylowych stanowiących m.in. biokomponenty do biopaliw. Szacuje się, że w sezonie 2010/11 przerób rzepaku w kraju może osiągnąć już poziom 2,45 mln ton rzepaku, jednak wg wstępnych danych GUS tegoroczne zbiory wyniosły tylko 2,2 mln ton − a zatem, podczas gdy rolnik ma zagwarantowany zbyt zbiorów, to zakłady tłuszczowe muszą zabiegać o zapewnienie surowca na cały rok produkcji. Naturalną konsekwencją tej sytuacji jest tegoroczny skok cen rzepaku i jeszcze większa niechęć rolników do wiązania się umowami kontraktacyjnymi, zwłaszcza na tak długi okres czasu.

Już na początku lipca Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku wspólnie z PSPO wystosowało pisma do Ministrów Rolnictwa i Gospodarki z prośbą wykreślenie proponowanego w projekcie zapisu i pozostawienie go w niezmienionej postaci.
Produkcja nasion rzepaku w Polsce wzrosła od 2000 r. 2,5 krotnie, producenci surowca realizują z wyprzedzeniem potrzebę zwiększania wolumenu nasion wynikającą z realizacji Narodowych Celów Wskaźnikowych, a zakłady tłuszczowe zwiększyły moce przerobowe do 3,4 mln ton nasion rzepaku. Tak dynamiczny rozwój możliwy był tylko dzięki konsekwentnemu zaangażowaniu branży oraz poniesieniu przez nią ogromnych nakładów finansowych na niezbędne dla tworzenia sektora biopaliwowego inwestycje
– mówi Lech Kempczyński, dyrektor generalny PSPO. Wprowadzanie specjalnych uwarunkowań prawnych nie jest zatem uzasadnione, gdy rynek sam od lat dąży do wykorzystania szansy, jaką jest rozwój sektora biopaliw.