Bor jest jednym z najbardziej deficytowych pierwiastków, spośród mikroelementów. Zdaniem profesora Witolda Grzebisza z UP z Poznania w intensywnej uprawie rzepaku nie można zapomnieć o zasileniu roślin tym składnikiem. Bor jest potrzebny żeby "sklejał" komórki.

Najbardziej narażone na jego niedobór i powstanie pustych przestrzeni w korzeniu są wbrew pozorom dorodne okazy roślin z grubym mięsistym korzeniem. Takie rośliny potrzebują znacznie większe ilości boru, niż ma do zaoferowania im przeciętne stanowisko glebowe. Na drobnych roślinach rzadko można zaobserwować pęknięcia, najczęściej pojawiają się one gdy korzeń przekracza pewną średnicę 1 - 1,5 cm.Ci co nie zastosują wczesną wiosną boru mogą się liczyć z tym, że pędy rzepaku znowu będą intensywnie pękać, zwłaszcza po tym jak wegetacja nabierze tempa. 

W opinii profesora bardzo ważna okaże się druga aplikacja borem (gdy roślina będzie w fazie zwartego pąka). Jest to faza krytyczna dla tej rośliny i odpowiednia ilość tego pierwiastka zapewni prawidłowy przebieg kwitnienia i zapylenia rzepaku oraz przygotuje roślinę do utrzymania dużej liczby łuszczyn. Zabieg ten okaże się priorytetowy w warunkach suchej wiosny, w których to dostępność boru jest ograniczona.

W wysoko wydajnej produkcji należy także rozważyć aplikację pozostałymi mikroelementami takimi jak: mangan, miedź, molibden, żelazo oraz cynk. Zdaniem profesora Grzebisza, priorytetowo należy dostarczyć rzepakowi bor, z aplikacją pozostałymi mikroelementami można się wstrzymać (jeśli chodzi o termin wczesnowiosenny) i przeprowadzić ją przede wszystkim w fazie pełni pąkowania. Oczywiście każde stanowisko jest inne i wymaga indywidualnego podejścia. Jak podaje profesor w dokonywanych lustracjach rzepaku poza objawami niedoborów boru nie widzi wyraźnej potrzeby aplikacji pozostałymi mikroelementami. Zastosowanie ich w obecnych warunkach na pewno nie zaszkodzi.