- Siarczysty mróz przez kilka dni (lokalnie do -20ᵒC), wysuszający wiatr, brak pokrywy śnieżnej na znacznym obszarze Polski, niezahartowane rośliny, zróżnicowane fazy rozwojowe rodzą naturalne obawy – podkreśla Brachaczek. Te wszystkie czynniki mogą się przyczynić do strat w uprawach. Jak wielkich? Na razie trudno ocenić.

Przedstawiciel Innvigo podaje kilka wskazówek pozwalających każdemu ocenić sytuacje na swoim polu.

- Zwykle pierwsza pojedyncza faza mrozów nie powoduje od razu decydujących uszkodzeń – wtedy straty wynikają zwykle z uszkodzeń liści. Niebezpieczne są kolejne fale mrozów uszkadzających odkryte szyjki korzeniowe i stożki wzrostu – uważa Andrzej Brachaczek.

Uszkodzenie szyjek korzeniowych najlepiej zidentyfikować wykonując ich przekrój po wykopaniu całej rośliny.

- Uszkodzenia szyjek mają postać brunatnych przebarwień. Nie wszystkie przebarwienia od razu wskazują na to że rośliny nie przeżyją albo że plantacja nadaje się do likwidacji. Częściowe przebarwienia szyjek pod stożkiem wzrostu może oznaczać, że roślina jeszcze się zregeneruje – radzi.

Jak dodaje, przebarwień mrozowych szyjek nie wolno pomylić z brakami boru!

- Uszkodzone mrozami i pozostawione plantacje nie oznaczają od razu niskich plonów, przyroda czasami kompensuje straty np. korzystnymi opadami w krytycznych okresach w trakcie wegetacji. W ostatnich 40 latach mieliśmy do czynienia z czterema sezonami kiedy przezimowanie było złe. Najbardziej pamiętamy sezon 2011/2012 – przypomina Brachaczek.

Podobał się artykuł? Podziel się!