Dwuletni zakaz zacznie obowiązywać od 1 grudnia 2013 r. Nakierowany jest on przede wszystkim na zaprawy nasienne, dla których obecnie nie ma żadnych alternatywnych rozwiązań, a więc nie ma zamienników. To oznacza, że rolnicy będą narażeni na zwiększenie zabiegów nalistnych, aby ograniczyć organizmy szkodliwe, w tym wypadku szkodniki.

- Decyzja KE zapadła pomimo faktu, że EFSA w raporcie skupiła się wyłącznie na ryzyku zagrożenia, nie uwzględniając dotychczasowych doświadczeń ani określonych technik, które eliminują zagrożenia dla zdrowia pszczół. Wykorzystanie polimerów oraz zaprawianie w certyfikowanych jednostkach niweluje pylenie podczas siewu, a to według EFSA stanowi główne ryzyko dla pszczół. Co więcej, sam raport EFSA został sporządzony według metodyki, która nie uzyskała ostatecznego zatwierdzenia przez KE, a więc nie powinna stanowić podstawy do podejmowania kroków prawnych - zauważyła Agnieszka Słodowa z Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju w Oil Express.

Jak podkreśliła, uczestnicy spotkania podzielili obawy Stowarzyszenia, że dotychczasowy postęp osiągnięty w uprawie rzepaku dużym nakładem sił i środków krajowego przemysłu olejarskiego może zostać istotnie ograniczony.

- Bez wątpienia decyzja KE wywrze negatywny wpływ na pełne wykorzystanie istniejącego obecnie potencjału produkcyjnego i przerobowego rzepaku. Nastąpi także pogorszenie konkurencyjności rzepaku produkowanego w Unii Europejskiej w stosunku do krajów, gdzie ten zakaz nie będzie obowiązywał, jak Ukraina. Ponadto, wprowadzenie zakazu stosowania neonikotynoidów wobec braku preparatów alternatywnych, sprawi, że rzepak będzie mógł być chroniony wyłącznie przez mniej skuteczne, droższe i bardziej szkodliwe dla środowiska niż zaprawy nasienne, opryskiwania nalistne - podkreślała Słodowa.

Podobał się artykuł? Podziel się!