Po trudnych doświadczeniach z początku 2012 r., rolnicy obawiają się powtórki z poprzedniego sezonu, kiedy to konieczne było przyoranie roślin ozimin i zastąpienie ich innymi jarymi. Dlatego z uwagą obserwują pogodę i analizują, jak może ona wpłynąć na przezimowanie upraw. Na razie nie ma jednak powodu do przejmowania się.

- Już w listopadzie występowały na przemian ochłodzenia i ocieplenia, które przygotowały rośliny do zimowego spoczynku. Zatem pierwszy atak zimy, który nastąpił na początku grudnia, poprzedzony opadem śniegu, nie wywarł żadnego ujemnego wpływu na rośliny. Tak samo kolejna fluktuacja powietrza, lecz tym razem bez okryw śnieżnej nie powinna ujemnie wpływać na rośliny, gdyż skoki termiczne były zbyt niskie, aby je rozhartować - mówi portalowi farmer.pl prof. Witold Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Jak przekonuje specjalista, w warunkach, gdy temperatury wahają się od kilku stopni poniżej do kilku powyżej zera, a okresy spadków temperatur zachodzą powoli, nie nastąpią większe straty w normalnie prowadzonych łanach.

- Zdecydowanie groźniejsze mogą okazać się dłuższe odwilże, co najmniej z temperaturami powyżej +5°C, które pobudzą w środku zimy rośliny do wegetacji. Niemniej trzeba łany obserwować, sprawdzając po dłuższym okresie mrozów żywotność roślin - radzi prof. Grzebisz.

Podobał się artykuł? Podziel się!