Zdaniem Juliusza Młodeckiego, wiceprezesa Krajowego Zrzeszenia Producenta Rzepaku i Roślin Białkowych, na dobre żniwa ruszą w przyszłym tygodniu.

Zbiory rzepaku tradycyjnie najwcześniej zaczynają się na południu kraju. Tak jest też i w tym roku. Na razie koszony jest tam rzepak w pokosy, a kombajny wyjadą w pole najpewniej jeszcze w połowie tego tygodnia. Rolnicy często teraz desykują rzepak, aby przyspieszyć jego dojrzewanie i ułatwić zbiór, lub czekają zwykle 7 dni od momentu wykonania zabiegu, na możliwość zbioru.

- W województwie kujawsko-pomorskim pierwsze dostawy rzepaku są spodziewane na przyszły tydzień, wtedy też większość plantatorów wyjedzie w pole. Zapowiadają się dobre i wysokie plony sięgające średnio 3,5-4 t/ha, ale zbiory trudno jest na razie oszacować - mówi Młodecki. Areał uprawy oceniany jest w tym roku przez KZPRiRB na 840-860 tys. ha.

Jak podkreśla przedstawiciel Zrzeszenia 80 proc. plantacji w kraju jest w stanie bardzo dobrym i dobrym. Stosowane były na nich odpowiednie zabiegi ochrony w optymalnych terminach i raczej nie ma się co martwić o zdrowotność rzepaku. Pozostałe 20 proc. pozostawia wiele do życzenia, ale zwykle są to małe plantacje i uprawiane sporadycznie przez gospodarzy, którzy przeznaczają pod tę uprawę kilka hektarów.

Co z cenami? Czy powtórzy się trudna sytuacja sprzed roku? W tym temacie też trudno jest jednoznacznie wyrokować jak będzie kształtowała się cena surowca. Pod tym względem należy patrzeć na to co dzieje się na giełdach. Na CBOT w Chicago w ubiegłym tygodniu cena rzepaku spadła poniżej 340 euro/t (poziomu najniższego od czterech lat). Z kolei na Matif kontrakt sierpniowy kształtował się na poziomie 337,75 euro/t, czyli około 1399 zł/t.

- Mniejsi plantatorzy, którzy sprzedają surowiec do firm handlowych, najpewniej za tonę nasion dostaną 1200-1300 zł. Mam nadzieję, że firmy te nie wykorzystają sytuacji i nie będą jak w ubiegłym roku jeszcze obniżać cen - podkreśla Młodecki.

Z kolei plantatorzy, którzy zajmują się tą uprawą na większą skalę wiosną podpisali umowy kontraktacyjne na część swoich zbiorów, gwarantujące ceny skupu. - Ponosili oni wówczas pewne ryzyko, że ceny na wolnym rynku mogą być wyższe i stracą, ale nauczeni doświadczeniem mimo wszystko woleli się zabezpieczyć. W marcu można było podpisać umowy na odbiór rzepaku po 1550 zł/t - dodaje.

Podobał się artykuł? Podziel się!