Wiele chorób rzepaku wymaga zwalczania wiosną, jednocześnie gdy zabieg chemiczny wykona się wcześnie, można wpłynąć na pokrój roślin. Gdy plantatorom zależy na skróceniu ich, zabieg powinien zostać wykonany przed wejściem rzepaku w fazę intensywnego wzrostu. Ta sama zasada w tym sezonie będzie obowiązywać przy walce z grzybami chorobotwórczymi obecnymi w uprawie rzepaku. Rzepak od wschodów do dzisiaj (z małymi przerwami) rozwija się bez większych zakłóceń. Jest silny, ma dobrze ulistnioną rozetę, szyjka korzeniowa jest takiej grubości, że jedynie bardzo duży mróz mógłby spowodować uszkodzenia roślin. Zakładamy, że w przebiegu pogody nie będzie już dramatycznych zmian. O tym, czy choroby będą, czy nie, oraz w jakim nasileniu wystąpią, decyduje przebieg pogody. Obecny jej przebieg zarówno pod względem temperatury, jak i wilgoci sprzyja rozwojowi roślin i sprawców chorób. Plantatorzy rzepaku jesienią wykonali z reguły jeden zabieg przy użyciu fungicydu.

Z powodu bujnego wzrostu na liściach rzepaku pojawiło się kilka chorób. Głównymi patogenami obecnymi na plantacjach były grzyby rodzaju Leptosphaeria (stadium konidialne Phoma lingam). Wyraźnie zaznaczała się też obecność czerni krzyżowych (Alternaria spp.), sporadycznie natomiast zauważano liście uszkodzone przez szarą pleśń (Botrytis cinerea). Na pojedynczych liściach stwierdzano na wielu plantacjach objawy mączniaka rzekomego wywoływane przez Peronospora brassicae.

W okresie jesieni panowały dogodne warunki do powstawania zarodników workowych (ascospor) i teraz też takie warunki sprzyjają ich tworzeniu i uwalnianiu. W temperaturze od 4 do 8oC zarodniki workowe szybko kiełkują i porażają liście rzepaku. Grzyb poprzez nerwy główne i boczne blaszek liściowych przerasta do szyjki korzeniowej. Jesienią jeden zabieg nie był w stanie zatrzymać rozwoju tej groźnej w skutkach choroby. Teraz, gdy wykonywano lustracje polowe, stwierdzano szyjki korzeniowe, które w miejscu blizn po ogonkach liściowych miały niewielkie brązowe nekrozy z początkiem mokrej zgnilizny, świadczącej o obecności w tym miejscu suchej zgnilizny kapustnych. Jeżeli nie wykona się zabiegu przy użyciu fungicydu, choroba szybko się w tym miejscu rozwinie, ponieważ jest to jeden z etapów jej rozwoju i to najgroźniejszy w skutkach. Na odmianach o mniejszej odporności na porażanie przez suchą zgniliznę kapustnych stwierdza się wiele plam na liściach, które świadczą o "świeżych, nowych" infekcjach roślin przez sprawcę tej choroby. Są to owalne, jasnobrązowe, często otoczone ciemniejszą, brązową obwódką plamy. W środkowej części tych plam widoczne są czarne punkty. Są to owocniki stadium konidialnego (piknidia), które mogą uwolnić setki tysięcy jednokomórkowych, bezbarwnych zarodników konidialnych. Są one przenoszone z kroplami deszczu i poprzez wiatr, powodując porażenie kolejnych roślin. Plamy wskazujące na czerń krzyżowych nie zwiększyły swej ilości. Jedynie można zauważyć, że są większe i dzięki temu dobrze widoczne. Przebieg pogody sprzyja też rozwojowi szarej pleśni. Część liści opanowanych przez tę chorobę ma mokrą zgniliznę i na niektórych z nich widoczna jest też szara grzybnia potwierdzająca, że Botrytis cinerea jest sprawcą zmian obserwowanych na roślinach. Po takim przebiegu pogody, gdy jesień i zima są łagodne, a następnie pojawi się mokra wiosna, możemy spodziewać się jeszcze jednej choroby, która tak naprawdę dotychczas rzadko występowała na rzepaku ozimym w naszym kraju. Chodzi o cylindrosporiozę, czyli jasną plamistość liści rzepaku (Pyrenopeziza brassicae; st. konidialne Cylindrosporium conce tricum). Może ona też być zwalczana na wiosnę, choć najskuteczniej zwalcza się sprawcę tej choroby jesienią, wtedy, kiedy nie ma jeszcze jej objawów, czyli mówi się tu o latentnej (ukrytej) infekcji. Jeżeli pojawią się białe, koncentryczne plamy, mające wygląd kropli mleka, która upadła na płaską powierzchnię, jest to typowy objaw tej choroby na liściach. Obraz taki tworzą acerwulsy sprawcy choroby. Później grzyb poraża też pędy, kwiaty czy łuszczyny rzepaku i może być przyczyną strat o znaczeniu gospodarczym. Ze względu na obecną sytuację nawet na tych plantacjach, na których jesienią wykonano zabieg z użyciem fungicydu, warto wykonać oprysk, aby zatrzymać rozwój opisanych chorób. Gdyby było tak, że jesienią nie było ochrony fungicydowej, to bez względu na to, czy uprawia się odmianę o wysokiej odporności na suchą zgniliznę kapustnych, czy nie, bezwzględnie zaleca się walkę z tą chorobą zaraz, gdy ruszy wegetacja. Wiosenny zabieg pomoże w uzyskaniu wysokiego plonu nasion. Jednak pamiętać trzeba, że obowiązują od ponad roku zasady integrowanej ochrony roślin i decyzję o zwalczaniu podejmuje się między innymi na podstawie osiągnięcia wielkości porażenia przekraczającego lub zbliżającego się do orientacyjnego progu szkodliwości.