W niektórych rejonach kraju (między innymi w kujawsko-pomorskim, części wielkopolskiego) kondycja niektórych plantacji jęczmienia ozimego jest na tyle słaba, że rolnicy rozważają ich likwidację.

Jęczmień ozimy przezimował nienajgorzej i nie było większych uszkodzeń pozimowych. Niestety nie tylko zima zadecydowała o jego obecnej kondycji. Kilka czynników, które zapewne nałożyły się na siebie sprawiło, że niektóre plantacje jęczmienia nie wyglądają najlepiej.

Powodów kiepskiego stanu jęczmienia można wymienić kilka. O jego kondycji przedzimowej w dużej mierze zadecydowały przeprowadzone zabiegi jesienne (fungicydowe, herbicydowe, a nawet insektycydowe), a także termin siewu.

Już jesienią jęczmień był mocno atakowany przez choroby liści i podstawy źdźbła. Dodatkowo notowano w nim silną presję mszyc - wektorów wirusów żółtej karłowatości jęczmienia, której to objawy możemy obserwować dopiero teraz. Jeśli jesienią nie zostały podjęte żadne działania interwencyjne, kondycja jęczmienia przez różne agrofagi została mocno osłabiona.

Ostatecznie dzięki łagodnej zimie, każdy jęczmień przezimował w miarę dobrze. Lokalnie jego masa liściowa mocno została wysmolona przez wiejące zimą mroźne wiatry, i pomimo braku śniegu na polach miejscami pojawiała się pleśń śniegowa.

Jego nienajlepsza pozimowa kondycja ulegała dalszemu pogorszeniu na skutek zmiennych i niekorzystnych warunków przedwiośnia. Przymrozki uszkadzały młode przyrosty, a słaby system korzeniowy w połączeniu z długotrwałym brakiem opadów oraz niskimi temperaturami nie zapewniał odpowiedniego odżywienia plantacji.

Część łanów jest na tyle słaba, że rolnicy postanawiają je likwidować i w ich miejsce posiać np. kukurydzę. Pierwsze plantacje między innymi na Kujawach poszły już pod "pług" (kultywator, talerzówkę itp.) o przyszłości kolejnych zadecydują najbliższe 2 tygodnie.