W latach 1997-1999 oferta odmianowa śliwek była jeszcze uboga i w zasadzie jedyną nowością była wczesna odmiana Cacanska Rana. Na rynku utrzymuje się także najwcześniejsza z dostępnych u nas odmian, Ruth Gerstetter, która jest trudna w uprawie (silny wzrost, rozpierzchły pokrój korony, kłopoty z plennością, podatność na choroby wirusowe), ale jej owoce zawsze należą do najdroższych.

Rozmaitość odmian
Dopiero w roku 2000 pojawiły się na rynku śliwki nowych odmian, przede wszystkim należące do grupy węgierek, które cieszą się niezmiennie największym powodzeniem wśród polskich konsumentów. Nie wszystkie nowości z tej grupy utrzymały się jednak na rynku. Takim przykładem z grupy odmian wczesnych jest St. Hubertus, odmiana bardzo atrakcyjna dla sadowników (słaby wzrost, wysoka plenność), której jednak nie zaakceptował rynek. Powodem jest mierny smak owoców i słabe odchodzenie miąższu od pestki. Przyjęła się natomiast na rynku odmiana Herman i oczywiście Cacanska Rana.

Z innych nowości zasługują na uwagę również odmiany z grupy śliw japońskich, takich jak Santa Rosa i Najdiena, chociaż popyt na te owoce rośnie bardzo powoli. W dalszym ciągu są one na rynku ciekawostką i mogą co najwyżej stanowić jego uzupełnienie, przede wszystkim dlatego, że są znacznie atrakcyjniejsze pod względem kolorystycznym niż smakowym.

W grupie renklod na miano ewenementu zasługuje odmiana Brzoskwiniowa, która utrzymuje się na rynku mimo konkurencji nowych odmian, co jest związane z jej wyglądem i smakiem owoców.

Wśród odmian o średnim terminie dojrzewania swoją pozycję utrzymuje ceniona przez konsumentów Węgierka Dąbrowicka. Popularność zyskały też odmiany Empress i Bluefree. Na specjalne wyróżnienie zasługuje odmiana Amers, która zdobyła uznanie konsumentów zarówno dzięki atrakcyjnemu wyglądowi (wielkość, specyficzny różowawy kolor skórki, morelowy miąższ), jak i smakowi. Odmiana ta zawsze należała do najdroższych.

Z odmian późnych najbardziej poszukiwana jest President. Jej owoce są z reguły duże, dobrze wybarwione i przez kilka tygodni można je przetrzymać w chłodni, także z kontrolowaną atmosferą. Wśród odmian chętnie kupowanych niezmiennie znajduje się Węgierka Zwykła. Zalicza się ją także do odmian najdroższych, szczególnie pod koniec sezonu. Ale, co ciekawe: odmiana te należy do tych, których owoce wzbudzają największe zastrzeżenia natury jakościowej. Częsta zła jakość owoców tej odmiany nie wynika jednak z jej cech, lecz zaniedbań producentów.

Pomysły na śliwki
Zmiany cen hurtowych śliwek wykazują wyraźną sezonowość. Na początku sierpnia ceny są wysokie, później zaczynają spadać i tendencja ta utrzymuje się jeszcze na początku września. W następnych miesiącach ceny ponownie rosną, osiągając na początku listopada wartość nawet ponaddwukrotnie wyższą niż we wrześniu. Taki układ cen powinien więc zachęcać do przechowywania owoców w chłodni, a ich znaczne różnice cen świadczą o tym, że możliwość ta jest wykorzystywana w zbyt małym stopniu, a podaż odmian późnych nie jest wystarczająca.

Średnie ceny w danym roku są odwrotnie proporcjonalne do wielkości zbiorów. Wydaje się, że bezpieczną granicą zapewniającą dobre ceny są zbiory śliwek nie wyższe niż 110 tys. ton. Zależność taka wskazuje z jednej strony na niedostateczny eksport, a z drugiej - na stagnację w spożyciu owoców świeżych i malejące zapotrzebowanie przemysłu. Niezrozumiałe jest, dlaczego w gospodarstwach nie są wykorzystywane możliwości przerobu owoców na śliwowicę. Produkt ten może być przecież uznany za regionalny, a cieszy się zasłużonym uznaniem. W UE jest to zgodne z prawem i wypróbowana recepta na sukces.

Niezrozumiałe jest także, dlaczego nie przerabia się znacznie więcej śliwek na susz, porównywalny jakościowo ze "śliwkami kalifornijskimi". Sytuacja, w której na rynku amerykańskim brakuje suszonych śliwek i są one rekordowo drogie, a w tym samym czasie w Polsce marnują się tony owoców znakomitej jakości, powinna stać się wyzwaniem dla przedsię¬biorczych rolników. Tak właśnie było w roku 2004, uważanym przez sadowników za bardzo niekorzystny. Twierdzili oni, że z powodu nadprodukcji owoców ceny były niskie, a możliwości zbytu ograniczone. Czy w tych warunkach uprawa śliw musiała być nieopłacalna?

Pozorny nadmiar
Oto przykład dwóch gospodarstw i ich sytuacji finansowej w roku 2004. W pierwszym gospodarstwie nie było chłodni i owoce trzeba było sukcesywnie sprzedawać w miarę zbioru. Najwyższą cenę - 1 zł za kg - uzyskano w ubiegłym roku za owoce Węgierki Dąbrowickiej i Królowej Wiktorii. Za owoce odmiany Anna Spath i Bluefree płacono 70 gr, a za Cacanską Najbolię - 60 gr za kg. Średnia cena wyniosła 81 gr za kg, ale cena faktyczna była znacznie niższa - tylko 39 gr za kg. Udało się bowiem sprzedać w całości tylko owoce Węgierki Dąbrowickiej i Cacanskiej Najbolii. Nie znalazły nabywców śliwki St. Hubertus, a sprzedaż pozostałych odmian wyniosła 50-70 proc. Wpływy ze sprzedaży pokryły więc jedynie 60 proc. kosztów produkcji.

W tym samym roku w gospodarstwie, w którym wszystkie zebrane śliwki przechowywano w chłodni, sprzedaż owoców była znacznie wyższa. Średnia cena wyniosła 1,34 zł za kg i była to także cena faktyczna, gdyż udało się sprzedać wszystkie zebrane owoce. Najwyższą cenę (1,8 zł za kg) uzyskano za śliwki odmiany Cacanska Rana, Empress i President, a najniższą (70 gr za kg) za Early Blue. Takie wyniki finansowe należy uznać za bardzo dobre, gdyż wpływy ze sprzedaży (głównie na eksport) okazały się prawie trzykrotnie większe niż koszty produkcji. Warto dodać, że rok wcześniej ceny były dwukrotnie wyższe.

Można uznać, że w 2004 r. czynnikiem decydującym o dobrym wyniku finansowym okazało się przechowywanie śliwek w chłodni. Nadprodukcja była zatem pozorna. W pierwszym gospodarstwie zebrano 15 ton śliwek i nie wszystkie sprzedano, a drugim - 80 t i sprzedano wszystkie. O sukcesie drugiego gospodarstwa zdecydowała więc nie ilość owoców, a nawet nie ich jakość (w pierwszym gospodarstwie była równie dobra), lecz termin sprzedaży owoców (w listopadzie). Ważnym czynnikiem było także przeznaczenie śliwek na eksport. Wydaje się, że długo jeszcze będzie można korzystnie sprzedawać śliwki na wschodzie i zachodzie Europy. O tym, w jakim stopniu wykorzystamy te możliwości, zadecyduje szybkość i skuteczność organizacji rynku krajowego.

Od czterech lat jest na rynku kilkanaście odmian śliwek. Do niedawna handlowano nimi od lipca do listopada, ale w ubiegłym roku okres sprzedaży tych owoców udało się przedłużyć do grudnia. Ponieważ w gospodarstwach jest coraz więcej chłodni, można przypuszczać, że tendencja ta okaże się trwała. Tym bardziej, że opracowano już skład atmosfery pozwalającej przechowywać śliwki przez kilka tygodni w obiektach z kontrolowaną atmosferą.

Źródło: "Farmer" 11/2005