Jeśli grad wystąpił w okolicach naszego domostwa zazwyczaj nie umyka to naszej uwadze. Wątpliwości mogą nadejść wówczas gdy pole usytuowane jest dalej i wówczas sami nie byliśmy w stanie zarejestrować opadu. Jak sprawdzić czy grad uszkodził nasze uprawy?

Gdy gradobicie było intensywne, a gradziny znacznych rozmiarów raczej nie powinno być problemu z zaobserwowaniem niszczycielskich oznak gradobicia. Na tym etapie łuszczyny rzepaku mogą być całkowicie wymłócone, kłosy z wybitymi ziarnami, liście buraków czy kukurydzy mogą być mocno podziurawione oraz poszarpane. We wszystkich uprawach mogło dojść do złomów i ścięć pędów.

Mniej intensywne gradobicie nie zawsze (zwłaszcza na suchych roślinach) pozostawi wyraźne oznaki. Wówczas trzeba plantacje zlustrować. Jak tego dokonać? Należy pamiętać, że każdy nawet najmniejszy grad powoduje tzw. ocętkowanie roślin. Gradzina kaleczy roślinę powodując w miejscu uderzenia charakterystyczne uszkodzenia. W zależności od wielkości gradzin, powstałe cętki mogą być płytkie lub głębokie.

Na dosychających roślinach (rzepak, groch, zboża) nie zawsze jest to możliwe do zaobserwowania. Należy wówczas poszukać „świadka” – roślinę uprawną lub chwast o mięsistej zielonej obecnie łodydze (może to być dorodny okaz komosy, bylicy czy ostrożenia). Na takim okazie bez trudu możemy dostrzec cętki pozostawione przez grad. Po takim „świadku” możemy także w przybliżeniu ocenić intensywność gradu a także kierunek wiatru i tym samym uderzeń gradzin.

Warto również mieć świadomość, że praktycznie „bez cętek nie było gradu” i każdy likwidator szkód z firmy ubezpieczeniowej wezwany na naszą prośbę do lustracji upraw będzie poszukiwał przede wszystkim oznak gradobicia, by potwierdzić czy opad wystąpił na tym terenie.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!