Przedstawiamy kolejny raport stanu upraw rzepaku i zbóż oraz prowadzonych prac polowych w poszczególnych regionach Polski, przygotowany przez ekspertów firmy Agrii.

Pomorze i północny wschód

– Na niektórych plantacjach zbóż obserwuje się problem z efektywnym pobieraniem przez rośliny niektórych składników pokarmowych, np. fosforu z gleby. Zboża, które przezimowały, nadal wymagają nawożenia dolistnego mikro- i makroelementami. Rolnicy poza dokarmianiem stosują także preparaty dokrzewiające. Żyto mieszańcowe siane we wczesnym terminie osiągnęło fazę pierwszego kolanka i wymaga zabiegu regulacyjnego. W regionie pszenica jara jest w fazie szpilki, siane są buraki cukrowe i groch – informuje Agrii.

Kujawy

– Plantacje pszenicy ozimej są słabe, rośliny nie pobierają składników przez korzenie, wypadają. Rzepaki wegetują i w odniesieniu do poprzednich lat nie rokują optymistycznie. W związku ze stanem roślin plantacje ozimin są likwidowane. Choć w ostatnim tygodniu wystąpiły przelotne opady deszczu to w regionie jest sucho. W celu utrzymania rokujących upraw w dobrej kondycji, należy rozpocząć systematyczne dokarmianie dolistne, zarówno makro- jak i mikroelementami. Obecnie w dobrej kondycji są tylko żyta, które osiągnęły fazę BBCH 32. W regionie rolnicy ukończyli siewy zbóż jarych oraz buraków, rozpoczęli siew kukurydzy – podaje Agrii.

Południowy wschód

– Plantacje rzepaku, które dobrze przezimowały zostały opryskane preparatami przeciwko chowaczom i słodyszkowi oraz potraktowane fungicydami z grupy regulatorów. Niepokój budzą plantacje pszenicy ozimej, gdzie nie widać efektów pobierania azotu i rośliny bardzo słabo się regenerują. Rolnicy stosują dokarmianie dolistne, sięgają po preparaty dokrzewiające z mikroelementami i bioregulatorami. W regionie pozostało niewiele jęczmienia ozimego, zboża jare są w fazie 1—2 liści – wskazuje Agrii.

Północny zachód

– Na początku kwietnia na Pomorzu wystąpił duży nalot chowacza czterozębnego. Rolnicy już po jednym dniu od wystawienia wabika znajdowali w miskach nawet po 40 sztuk tego szkodnika, co wymagało szybkiej interwencji insektycydem. W poprzednich latach zabieg przeciwko szkodnikowi pokrywał się z zabiegiem fungicydowym, a zarazem regulacyjnym rzepaku. Jednak w tym sezonie połączenie zabiegów nie było możliwe, gdyż rzepak nie osiągnął jeszcze odpowiedniej fazy rozwojowej. Przy okazji zabiegu insektycydowego rolnicy mieli okazję do wykonania dolistnego dokarmienia roślin, które nadal nie są w najlepszej kondycji – informuje Agrii.