W panelu dyskusyjnym pytano między innymi o najnowsze rozwiązania technologiczne i możliwość ich wykorzystania w warunkach produkcji rolniczej. Niestety nie wszystkie innowacje np. sprawdzające się już w ogrodnictwie na dzień dzisiejszy mają szansę bytu w wielkotowarowej produkcji roślinnej. Kierunku rozwoju i możliwości wykorzystania na większą skalę hydrożeli nie widzi np. prof. Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jego zdaniem ta technologia nie ma racji bytu w produkcji rolniczej.

Na rynku nie brakuje jednak innowacyjnych rozwiązań, które polecał na konferencji z kolei prof. Janusz Igras z Instytutu Nowych Syntez Chemicznych. Jego zdaniem ciekawym rozwiązaniem jest produkcja i wykorzystanie nawozów na bazie mocznika zawierających inhibitor ureazy. W warunkach suszy dobrze sprawdzają się także nawozy typu RSM, których technologię produkcji ciągle się udoskonala.

Nie zabrakło także pytań o nawożenie dolistne i o innowacyjne rozwiązania w tym z zakresie. Firmą stawiającą na upowszechnianiu wszelkich nowinek produktowych jest firma Kazgod. Jej przedstawiciel Arkadiusz Sławiński w debacie polecał w warunkach stresowych stosować te produkty, które nie tylko zawierają określony udział niezbędnych składników pokarmowych, ale są jednocześnie oparte na substancjach biostymulujących, są wzbogacone aminokwasami czy innymi substancjami poprawiającymi jakość oprysku z grupy adiuwantów, surfaktantów czy antyodparowywaczy.

Zupełnie inne zdanie w tej kwestii ma firma Adob. Jej 25 letnie doświadczenie w tej branży nie pozwala hołdować przekonaniu co do skuteczności wszystkich tych „ulepszaczy”. Dlatego w portfolio firmy nie znajdziemy produktów wzbogaconych np. w aminokwasy, które jak podkreślał dr Chudziński z firmy, na dzień dzisiejszy nawet nie są zdefiniowane ani uregulowane w obowiązującej w naszym kraju ustawie nawozowej.

Odchodząc od tematyki nawozowej pojawiło się także kilka pytań związanych z ochroną roślin. Niestety nie ma co liczyć na to, by wysokie temperatury zlikwidowały problem chorób grzybowych. Wręcz przeciwnie wraz ze zmianą klimatu w środowisku nabiorą znaczenia te patotypy, które mają inne optimum cieplne, lepiej dostosowujące się do panujących warunków pogodowych i jednocześnie łatwo przełamujące odporność wielu odmian, niwelując tym samym wieloletnią pracę hodowców – tłumaczył na konferencji fitopatolog - prof. Marek Korbas z Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu.