Plantacje kukurydzy pochodzące z rejonów, gdzie posucha dała się w tym roku we znaki (Centrum, Wielkopolska, woj. kujawsko-pomorskie, woj. podlaskie) nie rokują najlepiej. Już dziś wiemy, że o rekordowych plonach w tych rejonach rolnicy mogą jedynie pomarzyć.

Kukurydzy przez praktycznie cały okres dotychczasowej wegetacji brakuje wody, przez co rośliny wytworzyły niewielką biomasę wegetatywną, a gdy osiągnęły maksymalnie 1,5 m zaczęły już wiechować, co jest sygnałem zakończenia intensywnego wzrostu wegetatywnego.

Taka roślina nie jest w stanie wytworzyć dużej, pełnej i dostatecznie zaziarnionej kolby. Prawdopodobnie obecne upały i dalszy brak opadów poskutkuje wykształceniem małych, słabo zaziarnionych kolb.

Dzieje się tak, gdyż roślina kukurydzy w reakcji obronnej na suszę przestaje dostarczać składniki pokarmowe do części ziarniaków położonych na szczycie kolby. Im silniejsze natężenie tego czynnika i im dłużej trwa posucha, tym większa liczba ziarniaków przestaje się rozwijać i w efekcie zasycha.

Z drugiej strony w takich warunkach zostaje zaburzone i osłabione pylenie kukurydzy. W okresie posusznym znamiona wychodzą z opóźnieniem z liści okrywających kolbę. Najpierw ukazują się znamiona z dolnej części kolby i te do tych pyłek zwykle zdąży dotrzeć, nawet gdy wiecha kończy już pylić. Te wyżej położone mogą z kolei nie zostać zapylone.

Efekt będzie taki, że na tych plantacjach, gdzie niedobór wody dał się we znaki będziemy obserwować duży udział kolb słabo zaziarnionych. Zjawisko będzie tym silniejsze im kukurydza rośnie, w większym deficycie wody i na słabszym stanowisku.