Jak sukcesywnie donosimy na naszym portalu farmer.pl stan ozimin w wielu miejscach kraju odbiega od idealnego. Duża część ozimin od razu została zlikwidowana i w ich miejsce często już wschodzą zasiane uprawy jare.

Niemniej jednak wiele rolników zdecydowało się zostawić swoje słabe plantacje z powodu wysokich kosztów przesiewu i w nadziei na wyższe tegoroczne ceny za płody. Największy dylemat mieli rolnicy w przypadku rzepaku. Znaczny spadek obsady oraz ogólny kiepski stan roślin nie rokuje, w tym przypadku na przyzwoity plon.

Rolnicy mocno zastanawiali się, co będzie im się bardziej opłacać, przesiew plantacji czy pozostawienie słabych roślin na polu. Koszty prowadzenia rzepaku wzorcowego czy słabego są przecież takie same. Nadzieja w cenie za nasiona. Czy jednak będzie ona na tyle wysoka by zrekompensować te straty? Wielu w to wątpi, ale odpowiedź otrzymamy po żniwach.

To samo tyczy się zbóż ozimych, w tym głównie pszenicy ozimej. Sukcesywnie począwszy od lutego, z krajobrazu znikały szarobure pola. Tu decyzje rolnicy podejmowali dłużej, ze względu na powolną, ale jednak regenerację roślin. Obecnie wiele plantacji zbóż zwłaszcza z pszenicą ozimą nie daje jednak złudzeń. Bardzo słabo się rozwijają, są w różnych fazach rozwoju i mocno są zachwaszczone. Ale czy słabiej plonujące i bardziej wrażliwe na warunki wiosenne zboża jare będą w stanie, choć po części pokryć straty z tytułu przesiewu? To kolejne trudne pytanie.

Co jednak będzie dalej z pozostawionymi słabymi oziminami? Wszystko zależy od warunków dalszej wegetacji. Przed nami atak szkodników, chorób, być może okresy suszy, możliwe jeszcze majowe przymrozki, czy groźne gradobicia. Każdy z tych stresów może dodatkowo jeszcze zabrać część plonu. Jeśli czarny scenariusz się sprawdzi i wiosna również nie będzie łaskawa dla ozimin, to może okazać się jeszcze tak, że w lipcu na te słabe pola zamiast kombajnów wyjadą talerzówki i pługi.