Dzielenie dawki azotu na trzy części staje się coraz bardziej powszechne w uprawie pszenicy ozimej. W tym roku zwolenników takiego postępowania jest więcej. Podyktowane jest to głównie doświadczeniem z ubiegłego roku, a konkretnie z zeszłorocznym problemem uzyskania dobrej jakości ziarna.

Z obserwacji własnej wynika, że pierwsi rolnicy z Kujaw oraz Centrum Polski przystąpili już do podania III dawki azotu. W tych rejonach jest naprawdę sucho i mają nadzieje, że w najbliższych dniach spadnie deszcz umożliwiający rozkład i przemieszczenie nawozu. Inni stoją w blokach startowych, właśnie w oczekiwaniu na wilgoć.

Jeżeli zdecydujemy się na trzecią dawkę azotu, należy zdawać sobie sprawę, że nie zadziała już zbytnio plonotwórczo, wpłynąć ona może jedynie na jakość ziarna.

Trzecia dawka azotu przedłuża bowiem aktywność aparatu asymilacyjnego, zwiększa masę ziarniaków oraz podnosi zawartość białka i glutenu w ziarnie. Dawka ta ma sens tylko w połączeniu z odpowiednim przebiegiem pogody.

Termin jej aplikacji bywa różny. Najczęściej rolnicy podają ją w fazie wysuniętego liścia flagowego do momentu kłoszenia pszenicy. Zazwyczaj dawka mieści sie w granicach od 20 - 60 kgN/ha.

Na plantacjach, na których rośliny znajdują się w gorszej kondycji, termin nawożenia należy przyspieszyć, a gdy jest ona lepsza można nieco opóźnić. Nie zaleca się stosować zbyt dużych dawek azotu, bo mogą one wręcz pogorszyć jakość plonu.

Rolnicy podają ją często w formie saletry amonowej, nieco rzadziej w formie mocznika. Ci co posiadają odpowiedni sprzęt rozlewają roztwór saletrzano-mocznikowy RSM. Nawóz ten ze względu na płynną formę jest mniej uzależniony od wilgoci w glebie. Należy pamiętać, że w każdym przypadku nie zaleca się stosować nawozów na rośliny wilgotne, bo grozi to ich poparzeniem.