W lipcu chwościk zwłaszcza w okresie przelotnych deszczy pojawiał się na coraz większej liczbie plantacji buraczanych. Były to pierwsze infekcje. Wymagały one jednak interwencji fungicydowej. W celu zahamowania rozwoju porażenia zabieg fungicydowy powinien być wykonany najpóźniej przy osiągnięciu progu zwalczania (szkodliwości), który wyznaczają pierwsze zauważalne plamki choroby. Nie wszyscy rolnicy(głównie z powodu spiętrzenia prac w żniwa)zdążyli zabezpieczyć swoje plantacje przed tym patogenem.

Obecnie wysokie temperatury i bezdeszczowa pogoda wstrzymują rozwój grzyba, jednak może to się gwałtownie zmienić po pierwszych przelotnych deszczach. Panują również mało optymalne warunki do przeprowadzenia zabiegu ochrony roślin. Burak w ciągu dnia mocno odczuwa stres cieplny i długotrwały deficyt wody. Na praktycznie cały dzień traci turgor i zabieg na zwiędnięte rośliny mógłby przynieść więcej szkód niż pożytku.

Przypominamy, że według metodyki integrowanej ochrony roślin pierwsze objawy choroby pojawiające się na około 5 proc. roślin, są sygnałem do przeprowadzenia pierwszego zabiegu ochronnego. Jeżeli rozwój choroby nastąpi dopiero w drugiej połowie sierpnia lub na początku września, próg ten możemy podnieść do około 45 proc roślin.Jeśli wykonaliśmy pierwszy zabieg ochronny i nie spóźniliśmy się z jego wykonaniem, drugi zabieg wykonujemy w momencie, gdy z kolei 40 proc. roślin ulegnie infekcji.

Preparaty do zwalczania chwościka można odnaleźć w artykule „Chwościk – coroczny problem w buraku”