Polska jest trzecim w Unii Europejskiej krajem pod względem obszaru upraw uproszczonych. W naszym kraju rolnictwo uproszczone szybko się przyjmuje: obecnie stanowi ono około 4,24 proc. wszystkich upraw rocznie (około 400 tys. ha) Zdecydowanie częściej po uproszczenia sięgają rolnicy gospodarujący na Zachodzie kraju, tam gospodarstwa są większe, a więc i możliwości sprzętowe lepsze.

Według wielu badań naukowych uprawa uproszczona (uprawa bezorkowa, konserwująca) wyraźnie ogranicza emisję CO2. W rezultacie, zarówno dwutlenek węgla, jak i inne podstawowe substancje odżywcze pozostają w glebie i są w mniejszym stopniu wydzielane do atmosfery.

Jak wynika z najnowszego raportu ECAF, przestawiając się na uprawę uproszczoną, polscy rolnicy mogliby zredukować emisję dwutlenku węgla do atmosfery aż o 15 mln. ton rocznie. To tyle, ile średnio wytwarzają cztery elektrownie węglowe rocznie. Oznacza to także, że wdrożenie uprawy bezorkowej na odpowiednich powierzchniach rolnych w całej Europie, pozwoliłoby na zmniejszenie emisji CO2 o około 22 proc. do roku 2030 czyli o jedną piątą zobowiązań Europy dotyczących zmniejszenia zanieczyszczeń w sektorach nieobjętych Europejskim Systemem Handlu Emisjami (ETS) do roku 2030.

Gdyby taką uprawę dodatkowo połączyć z odpowiednim płodozmianem i z roślinami okrywowymi, gleba jest w stanie zatrzymywać jeszcze większe ilości dwutlenek węgla.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!