PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Utrzymać omacnicę pod kontrolą

Autor: Paweł Bereś

Dodano: 27-05-2018 06:51

Tagi:

Omacnica prosowianka to najgroźniejszy szkodnik kukurydzy w Polsce. Status ten zachowuje nieprzerwanie od lat 50. minionego wieku, a więc od czasu, gdy została wykryta po raz pierwszy na plantacjach tej rośliny w okolicach Wrocławia.



Owad ten jest prawdziwym wyzwaniem dla plantatorów kukurydzy głównie z tego powodu, że jest doskonale przystosowany do żerowania na tej roślinie. Jego biologia i związany z tym długi okres występowania na kukurydzy, zimowanie w jej resztkach, ukryty tryb życia gąsienic wewnątrz tkanek, wysoka mobilność i płodność motyli, a także łatwość adaptacji do mniej sprzyjających warunków środowiska to główne czynniki odpowiedzialne za ekspansję i rosnące znaczenie gospodarcze szkodnika. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie popularność uprawy kukurydzy w Polsce, która jest w Europie jedyną (na razie!) rośliną, na której gatunek ten masowo się namnaża.

Właśnie wszechobecność pól kukurydzy niemal w każdym zakątku kraju sprawiła, że owad znalazł nieograniczony dostęp do preferowanej rośliny żywicielskiej. Dodatkowo, większość pól nie była i nadal nie jest chronio na w pełni przed tym gatunkiem (problemy techniczne z ochroną wysokiego łanu), a więc jego populacja stopniowo się zwiększała. To, że obecnie szkodnika jest pełno w agrocenozach, pokazuje również fakt, że jako gatunek wielożerny zaczyna coraz częściej zasiedlać inne rośliny uprawne i dzikorosnące. Ostatnie lata przyniosły coraz częstsze pojawy gąsienic omacnicy prosowianki m.in. w uprawach chmielu, prosa, papryki, rabarbaru, a ostatnio nawet w pędach malin. To w dużej mierze efekt jej namnażania się na niechronionych polach kukurydzy, a później poszukiwania roślin zdolnych do wyżywienia gąsienic.

ZMIENNE NASILENIE WYSTĘPOWANIA SZKODNIKA

Niemal co roku plantatorzy kukurydzy zadają sobie pytanie, jak w nowym sezonie wegetacyjnym będzie wyglądała szkodliwość omacnicy prosowianki, ale również i fuzarioz (kolb i łodyg), którym pojaw tego owada wybitnie sprzyja. Czynników o tym decydujących jest sporo, wśród których najważniejszym jest pogoda. To ona niemal za każdym razem decyduje o tym, czy owad znajdzie dobre warunki do rozwoju czy wręcz na odwrót - będą one niekorzystne. Warunki meteorologiczne wpływają na zimowanie gąsienic, proces ich przepoczwarczania, a później na lot motyli, jego intensywność i proces składania jaj. Duże znaczenie, współzależne od warunków termiczno-wilgotnościowych, ma struktura płci w danym roku - im więcej samic, tym większe ryzyko szkodliwości gatunku. Oprócz pogody również i człowiek dokłada swoje pięć groszy. To choćby coroczny wybór odmiany do siewu (mniej lub bardziej podatnej na uszkodzenie) czy też wykonanie w poprzednim roku zabiegów niechemicznych i chemicznych ograniczających populację szkodnika. To także skala zastosowanych działań zwalczających omacnicę prosowiankę na danym terenie - jeżeli dotyczy pojedynczych, małych plantacji, to można oczekiwać nalotu motyli z tych obszarów, na których gatunek nie był zwalczany lub robiono to w niewielkim tylko zakresie.

Chcąc wstępnie prognozować pojaw omacnicy prosowianki w 2018 roku, konieczne jest powrócenie do sytuacji związanej ze szkodliwością owada w minionym sezonie. Można w ten sposób zorientować się, jak duża populacja szkodnika weszła w etap zimowania. Z tego także powodu tak często pisze się w zaleceniach ochrony kukurydzy, aby nie zapominać o obliczeniu w okresie woskowej dojrzałości ziarniaków procentu roślin i kolb uszkodzonych przez gąsienice na danym polu. Niekiedy wręcz zaleca się dodatkowe rozcinanie roślin, aby poznać średnią liczebność gąsienic w tkankach roślin. Dla uproszczenia jednak często przyjmuje się, że w jednej uszkodzonej roślinie jest średnio jedna gąsienica, chociaż niekiedy może być nawet kilka sztuk. Im zatem więcej roślin uszkodzonych na polu, tym większe ryzyko licznego pojawu szkodnika w kolejnym roku, zwłaszcza przy uprawie w monokulturze oraz ograniczonych zabiegach mechanicznych wykonanych po zbiorze plonu.

Powracając do roku 2017, należy stwierdzić, że gąsienice omacnicy były notowane we wszystkich 16 województwach. Z uwagi na zmienne warunki pogodowe w poszczególnych regionach ich szkodliwość była bardzo zróżnicowana, nawet w obrębie sąsiadujących ze sobą miejscowości czy pól. Na południu Polski, a także w pasie środkowym owad uszkadzał lokalnie nawet 85 proc. roślin, przy czym na plantacjach monitorowanych przez IOR Rzeszów zwykle szkodliwość mieściła się w granicach 15-50 proc. roślin uszkodzonych oraz 2,5-42,7 proc. uszkodzonych kolb. W rejonach północnych gatunek występował mniej licznie, niemniej można już było w okolicach Malborka, Białegostoku oraz Szczecina spotkać i takie pola, na których uszkodzonych było nawet 15-25 proc. roślin. Duże zróżnicowanie szkodliwości owada obok czynnika odmianowego i podejmowanej ochrony roślin to w dużej mierze efekt wpierw bardzo chłodnej wiosny opóźniającej siewy, a tym samym tempo wzrostu roślin, następnie wystąpienia niedoborów wody, potem lipcowego pojawu w niektórych miejsco wościach wichur, ulew i gradobić, w tym dużych skoków temperatur w ciągu dnia i nocą, a ostatecznie intensywnego opadu deszczu w okresie zbiorczym, który opóźnił (niekiedy nawet do lutego 2018 r.), a lokalnie uniemożliwił zebranie plonu ziarna.

W TYM ROKU OMACNICA WYSTĄPI WYJĄTKOWO LICZNIE

Trudne warunki pogodowe z poprzedniego roku mogą, niestety, wpłynąć na wyższą przeżywalność omacnicy prosowianki w obecnym sezonie. Bardzo duża liczba pól kukurydzy pozostawiona jest w postaci nierozdrobnionego i niezaoranego ścierniska, gdyż nie dało się wjechać sprzętem w nasiąkniętą wodą glebę. To powoduje, że omacnica pozostaje nietknięta przez ostrza/bijaki mulczerów i spokojnie oczekuje do wiosny w swoich kolebkach. Gdyby takie pola pozostawiono, to można oczekiwać zwiększonej liczebności motyli szkodnika, a w efekcie końcowym - większej ilości żarłocznych gąsienic. Z tego także powodu już teraz należy uwzględnić konieczność jak najszybszego rozdrobnienia pozostawionych na polach fragmentów łodyg. Część gąsienic (niekiedy nawet 70 proc.) na danym polu uda się mechanicznie zniszczyć, część wyrwana z zimowego spoczynku przejdzie przez fazę silnego stresu, który może zakończyć się dla nich zaburzeniem w metabolizmie i w konsekwencji śmiercią, a te, które przeżyją, będą już mocno ograniczone liczebnie. Po rozdrobnieniu słomy na wielu stanowiskach po kukurydzy konieczne będzie wykonanie wiosennej orki, która z reguły nie jest zalecana w przypadku suchych wiosen, niemniej nieprzewidywalne sytuacje pogodowe zmuszają do jej przeprowadzania. Samo wydobycie podziemnych części kukurydzy na wierzch, w tym ich przecięcie lemieszem, powinno zwiększyć śmiertelność tych gąsienic, które zimowały w pobliżu nasady szyjki korzeniowej.

WYKORZYSTAJMY PASY BUFOROWE

Jak co roku w zimie należy wybrać odmiany do siewu na dany rok. Mając doświadczenie ze szkodliwością omacnicy w ubiegłym roku, należy to uwzględnić i kupić takie odmiany, które owad słabiej uszkadza. Podatność odmian wpisanych do Krajowego Rejestru można znaleźć w Listach Opisowych Odmian wydawanych corocznie przez COBORU. Wiele cennych informacji dostarczają także wyniki z doświadczeń zakładanych w ramach PDO w poszczególnych regionach kraju oraz dane z katalogów odmianowych poszczególnych hodowców odmian lub dystrybutorów ziarna siewnego. Poruszając problem podatności odmian na omacnicę, warto spróbować wdrożyć na plantacjach wielkoobszarowych pomysł IOR-PIB w Rzeszowie, podparty badaniami naukowymi w postaci tworzenia tzw. pasów buforowych, zwanych niekiedy pasami przechwytującymi liczny nalot szkodnika. Wiadomo, że omacnica prosowianka ma różne preferencje co do zasiedlania odmian kukurydzy. Udowodniono w badaniach różnych jednostek, że część odmian wczesnych kukurydzy z reguły jest silniej uszkadzana przez szkodnika niż odmiany o późniejszej wegetacji. W celu ochrony cenniejszych dla producentów odmian można zatem otoczyć je z każdej strony pola pasem buforowym o szerokości minimum 10-15 m obsianym odmianą wczesną kukurydzy (FAO do 220), bardzo podatną na szkodnika. Wczesne odmiany mają zazwyczaj szybszy wzrost (o ile pogoda tego nie zakłóci), a tym samym są początkowo wyższe niż odmiany średnio wczesne i średnio późne. Jak udowodnili Amerykanie w swoich badaniach, omacnica, zasiedlając kukurydzę, zwraca uwagę na zaawansowanie roślin we wzroście. Dzięki wykorzystaniu tego zjawiska w połączeniu z atrakcyjnością samej odmiany wczesnej samice nalatujące nocą na plantacje skupią się właśnie na tym pasie i tam właśnie złożą najwięcej jaj. Takie pasy buforowe można potem ochronić pasowo biologicznie albo chemicznie, co pozwala na obniżenie populacji szkodnika, zwykle bez konieczności ochrony całego łanu. Metodę tę z powodzeniem stosuje już część wielkoobszarowych gospodarstw z Podkarpacia. Nie sprawdza się ona jednak na małych areałach, które motyle przelatują wzdłuż i wszerz.

NIE WARTO PRZYSPIESZAĆ SIEWU

Mając doświadczenia z ubiegłego roku, nie warto również ryzykować z bardzo wczesnymi siewami kukurydzy wykonywanymi czy to pod koniec marca, czy w pierwszych dniach kwietnia. Mogą one przy wystąpieniu chłodów (tudzież mrozów, śniegu) osłabić rośliny we wzroście, ograniczyć ich obsadę, a w ekstremalnych sytuacjach wymusić przesiewy. Choć od wschodów kukurydzy do momentu nalotu pierwszych motyli omacnicy upływa zwykle 1,5 miesiąca, to trudny start roślin w dobie nieprzewidywalnej pogody wpędza je w stres, który nie ustępuje natychmiastowo, stąd też mogą one być łatwiejszym celem dla omacnicy, objawiającym się zwiększoną ich podatnością na szkodnika. Pielęgnując rośliny, trzeba zwracać uwagę i na inne elementy decydujące o ich dobrostanie, choćby o nawożeniu i odchwaszczaniu. Przy nawożeniu należy zwracać uwagę na azot. Stosowany w dużych dawkach (powyżej 150 kg N/ha) może zwiększać podatność roślin na omacnicę.

MONITORING PLANTACJI WAŻNYM ELEMENTEM ZWALCZANIA

W zależności od szkodliwości gąsienic w latach wcześniejszych, a także analizy bieżącej związanej z liczebnością omacnicy trzeba przewidzieć konieczność jej interwencyjnego zwalczania z użyciem albo metody biologicznej, albo chemicznej. Obie te metody wymagają jednak dokładnego określenia terminu zwalczania szkodnika, który ustala się w oparciu o szczegółowo prowadzony monitoring pojawu gatunku na polu uprawnym. Ten najbardziej dokładny obejmuje wpierw obserwowanie w izolatorach entomologicznych procesu przepoczwarczania się zimujących gąsienic w resztkach pożniwnych kukurydzy, a następnie dynamiki wylotu z nich motyli (w tym oceny struktury płci - więcej samic to wzrost ryzyka większej szkodliwości). Z chwilą stwierdzenia wylotów szkodnika w izolatorze niemal natychmiast uruchamia się na plantacji pułapki świetlne (odławiające samce i samice), ewentualnie instaluje pułapki feromonowe (odławiają samce), aby ustalić moment nalotu owadów na rośliny kukurydzy, poznać dynamikę ich lotu na tle zmiennej pogody (zwłaszcza szczytów liczebności), liczebność oraz strukturę płci. Aby zweryfikować pozyskiwane dane z pułapek, dodatkowo wdraża się obserwacje liści na obecność złóż jaj, a później wylęgających się gąsienic. Monitoring ten jest kluczowy, gdyż terminy walki biologicznej i chemicznej nie pokrywają się ze sobą. W walce biologicznej ogranicza się jaja szkodnika, natomiast w chemicznej masowo wylęgające się młode gąsienice w stadium rozwojowym L1. To powoduje, że różnica pomiędzy optymalnymi terminami zwalczania szkodnika z zastosowaniem obu tych metod może wynieść niekiedy 2-3 tygodnie w zależności od liczby wykonywanych zabiegów. Obok własnych obserwacji pozwalających określić optymalny moment zwalczania omacnicy warto posiłkować się komunikatami sygnalizacyjnymi podawanymi m.in. na Platformie Sygnalizacji Agrofagów IOR-PIB czy też przez firmy komercyjne.

W walce biologicznej stosuje się biopreparaty zawierające kruszynka (Trichogramma spp.), który jest pasożytem jaj omacnicy. Z tego też powodu metody tej należy użyć na początku zasiedlania roślin przez szkodnika, co ma miejsce zwykle w drugiej połowie czerwca lub w pierwszych dniach lipca. Biopreparaty aplikuje się 1-2 razy w sezonie (na kukurydzy cukrowej może być konieczność nawet 3-4 zabiegów) albo ręcznie przez umieszczenie specjalnych zawieszek na liściach, albo poprzez ręczne lub maszynowe rozrzucanie kulek zawierających kruszynka na glebę, albo agrolotniczo z użyciem dronów, wiatrakowców lub samolotów.

TRUDNA WALKA CHEMICZNA

Walka chemiczna prowadzona jest w okresie niemal pełnej wysokości roślin kukurydzy, stąd wymaga użycia odpowiedniego sprzętu. Tam, gdzie jest taka możliwość, stosuje się opryskiwacze szczudłowe. Gdy ich nie ma, już na etapie siewów należy przewidzieć konieczność utworzenia dróg przejazdowych dla opryskiwaczy o belkach podnoszonych tuż nad wierzchołkami roślin tudzież opryskiwaczy turbinowych. W zaleceniach chemicznej ochrony kukurydzy jest dostępnych kilkanaście insektycydów należących do różnych grup chemicznych, o różnym mechanizmie działania na szkodnika, co jest kluczowe przy ograniczaniu ryzyka uodparniania się omacnicy na środki ochrony roślin. W zależności od poziomu zagrożenia ze strony szkodnika wykonuje się 1 lub 2 zabiegi chemiczne w sezonie. Pierwszy powinien przypadać na początku licznych wylęgów szkodnika, a drugi - w czasie masowego opuszczania przez gąsienice złóż jaj. Terminy te zwykle przypadają na przełomie pierwszej i drugiej dekady lipca (1. zabieg) oraz drugiej i trzeciej dekady tego miesiąca (2. zabieg).

Uzupełnieniem prowadzonych w okresie wiosny i lata działań ograniczających w sposób bezpośredni i/lub pośredni liczebność oraz szkodliwość omacnicy prosowianki powinno być pod koniec wegetacji terminowe zebranie plonu, następnie dokładne rozdrobnienie resztek pożniwnych na sieczkę oraz ich przyoranie przed nastaniem zimy. Zasadne jest wdrożenie płodozmianu, który ma duże znaczenie również przy ograniczaniu pojawu chorób fuzaryjnych kukurydzy, z którymi może wiązać się ryzyko obecności w plonie groźnych mikotoksyn.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.141.69
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!