W tym sezonie aura nie oszczędzała producentów ziemniaków z centrum Polski- najpierw chłodna wiosna ograniczała rozwój naci i długo ziemniaki nie mogły zakryć międzyrzędzi, potem suche lato z długotrwałym deficytem wody. Największa susza przyszła w najbardziej krytycznych fazach rozwojowych ziemniaków, co zaburzyło proces tuberyzacji (zawiązywania bulw). W efekcie plony pochodzące z plantacji nienawadnianych są niskie, bulwy są małe i często słabej jakości.

W "zagłębiu sieradzkim" - królestwie ziemniaka wczesnego, w tym sezonie sadzono ziemniaki bardzo wcześnie. Dzięki temu pierwsze ziemniaki młode kopano już w maju i w czerwcu. Plony jednak nie były za wysokie. Również większość plantacji ziemniaka wczesnego zostało zebranych i tu również plantatorzy mówią o niskich plonach (niższych o 20-30 proc. od zeszłorocznych). Obecnie zbierane są odmiany średnio wczesne, a czasem również średnio późne. Jednak i tu niestety plony są nienajlepsze sięgające w wielu przypadkach zaledwie 10t/ha.

- Ziemniak jest rośliną bardzo wrażliwą na niedobór wody. Susza w okresie okołotuberyzacyjnym wpływa znacznie na liczbę zawiązywanych bulw i ich rozwój. W związki z tym tam gdzie opadów atmosferycznych było bardzo mało, a plantacje nie były nawadniane, brak wody wpłynął znacząco na końcowe plony – mówi Jan Dmochowski z powiatu kutnowskiego uprawiający 200 ha ziemniaka jadalnego, głównie z przeznaczeniem na chipsy i frytki.

– Ten sezon był wyjątkowo niekorzystny dla rozwoju ziemniaka - kontynuuję rolnik. - Notowaliśmy ciągłe problemy w prowadzeniu plantacji. Często nie nadążaliśmy z interwencją czy terminowym wykonaniem zabiegów. Wiele pól nawadniamy, jednak w tym roku zbyt duży deficyt wody nie pozwolił na dostateczne nawodnienie plantacji, na tyle efektywne by zniwelować skutki suszy. W efekcie na wielu polach rośliny zawiązały dużą ilość bulw, ale brak wody, połączony z wysokimi temperaturami nie pozwolił na odpowiednie ich wykarmienie i zapewnienie im prawidłowego wzrostu. Wiele z nich nie osiągnęło plonu handlowego - dodaje.

- Ponadto problemy ze szkodnikami głównie ze stonką ziemniaczaną, która wyjątkowo intensywnie nalatywała na plantacje osłabiała rośliny, powodując gołożery roślin. Problemem była także alternarioza, to efekt upałów i suchej pogody. Zaraza ziemniaczana, tak powszechna co roku, w tym sezonie atakowała ziemniaki w bardzo słabym nasileniu, głównie pojawiała się na plantacjach nawadnianych.

- Problemy także notowaliśmy także przy zbiorach, zwłaszcza pierwszych plantacji - przesuszona gleba utrudniała zbiór, bardzo mocno się kurzyło. Obecnie zbiory od czasu do czasu wstrzymują pojawiające się co jakiś czas przelotne opady deszczu.

Tegoroczne plony oceniam na wyjątkowo niskie. W zależności od pola, odmiany, intensywności nawadniania średnią wydajność jest o około 30 – 50 proc. niższa niż rok temu. 

Podobał się artykuł? Podziel się!