Nie ma dnia, żeby nie padało. Zboże ciągle jest zbyt mokre, by kosić. Rolnicy czekają. Kombajny i ciągniki są w pogotowiu.  Wyjeżdżają w pole nawet, gdy wilgotność ziarna przekracza 18%. Może się uda. Zboża marnieją w oczach. Chleba z nich nie będzie.

Im wyżej położone tereny, tym gorzej. W tym roku nawet z sianem są kłopoty. To kolejny klęskowy rok na Dolnym Śląsku. W 2006 roku straty wywołane głównie przez susze sięgały 500 tys. zł. W następnych latach powódź, grad i mróz powodowały dalsze szkody. Oszacowano je na prawie miliard złotych. W tym roku straty oszacowano już na 9 mln zł. A to jeszcze nie koniec. Podobał się artykuł? Podziel się!