- Zbóż raczej ubywa, a to przez bardzo restrykcyjną politykę unijną. Rolnicy powyżej 10 hektarów muszą spełniać określone wymogi. Przykładowo, już widać, że będą opóźnienia w wykonaniu wymaganego międzyplonu. Obiecywano jednolite zasady gospodarowania produkcją, a jednak wydaje się, że w Unii Europejskiej jest jednak tendencja do ograniczania produkcji. Unia chroni swój rynek - podkreśla Hubert Czaja, prezes Izby Rolniczej w Opolu.

Jego zdaniem, rolnicy w sezonie 2016/2017 nie mogli narzekać. Nie było suszy. Opady rozłożone w czasie sprzyjały rozwojowi roślin. Jeśli chodzi o ceny, to eksperci podkreślają, że “nie ma szaleństwa”. Oczywiście zawsze oczekiwania rolników są wyższe, ale sytuacja jest dosyć stabilna.

- Po żniwach ceny pszenicy są nieco niższe i kształtują się w granicach 70 procent tych sprzed zbiorów - mówi szef OIR.

Dodatkowo kwestia opłacalności produkcji jest w dużej mierze zależna od jakości samych gleb. - Rolnicy, którzy mają dobre gleby i chcą jeszcze wspomóc wydajność, podwyższają koszty uzyskania zbiorów. Zysk rzędu ponad pół tony z hektara, to zbyt mało by wyrównać koszty. Natomiast na słabych glebach, bez wspomagania, zdarzają się 2 tony zysku, ale nakłady są mniejsze - mówi Czaja.

W tym roku na Opolszczyźnie przymrozki dotknęły rzepak, jednak uprawy nie zostały zniszczone. Nasiona rzepaku zebrano 3,5 – 3,8 t/ha. Z kolei na słabych glebach nie było strat. Osiągnięto około 4 ton z hektara.

- Izba Rolnicza monitoruje również sytuację na rynku kukurydzy. W porównaniu do poprzednich lat, kukurydza zapowiadała się rewelacyjnie. Zdarzały się nawet 3-4 kolby na łodydze. Jednak roślina nie jest w stanie “wykarmić” tylu kolb. Jeśli chodzi o buraki cukrowe to będzie rok udany – podaje OIR.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!