PRZEGLĄD PRASY: Wysokie ceny pszenicy zachęcają rolników do zwiększenia zasiewów, co w następnym sezonie doprowadzi pewnie do spadku notowań. Analitycy sądzą, że wzrost upraw pszenicy nastąpi najpewniej kosztem bawełny, co w przyszłości zagraża podwyżką jej cen. Według Grega Wagnera z Horizon Ag Strategies w Chicago mniejsze może być również obszary upraw jęczmienia, kukurydzy i, do pewnego stopnia, soi.

Wiosną 2006 r. ceny kukurydzy były najwyższe od dziesięciu lat: amerykańscy farmerzy obsiali więc nią obszar największy od 1944 roku, mniej przeznaczając pod inne rośliny. Najbardziej, o prawie 30 proc, zmalały w USA uprawy bawełny; były najmniejsze od 11 lat. Wskutek konkurencji pszenicy w przyszłym sezonie mogą się one skurczyć jeszcze o 10 proc.

To sprawia, że funt bawełny z dostawą grudniową kosztował w czwartek 66,4 centów: to cena o 20 proc. większa niż w styczniu i bliska osiągniętemu na początku lata poziomowi 66,7 centów, najwyższemu od czterech lat. Analitycy uważają, że choć w tym sezonie uprawą będzie objęte więcej ziemi, nie wystarczy jej do przerwania wojny uprawowej.

Unia Europejska zniosła nakaz corocznego ugorowania 10 proc. gruntów, co oznacza, że rolnicy mogą zasiać dodatkowo 3,8 mln ha. Amerykański departament rolnictwa nie zdecydował się wprawdzie na wcześniejsze uwolnienie gruntów objętych specjalnym programem konserwacji, ale i tak pod uprawę będzie tam 800 tys. ha więcej.

Przeznaczanie coraz większej powierzchni pod uprawę pszenicy i roślin oleistych odbija się na rynku bawełny. - Sądzimy, że jej cena zbliży się do 80 centów za funt - mówi Tobin Gorey z Commonwealth Bank of Australia w Sydney. Z podwyżki ucieszą się kraje takie jak Uzbekistan (drugi producent w świecie), Burkina Faso i Benin. Ceny włókien naturalnych mogą jednak wzrosnąć jeszcze bardziej, bo wskutek wysokich notowań ropy drożeją też włókna sztuczne, zwłaszcza poliester. Największym światowym importerem bawełny są Chiny.

Również uprawy kukurydzy pewnie się trochę skurczą: rolników zachęca do tego fakt, iż pszenica jest dziś o prawie 5 dolarów droższa niż kukurydza (cena za buszel), choć w ostatnich pięciu latach ta różnica wynosiła około dolara. Analitycy podkreślają jednak, że w tym roku spodziewane są rekordowe zbiory kukurydzy, a jej światowe zapasy zwiększą się, co powinno zapobiec wzrostowi cen. Niezwykle niskie są natomiast zapasy pszenicy, tak więc nawet objęcie jej uprawą dodatkowych, dużych obszarów nie spowoduje spadku jej cen do poziomu sprzed obecnej zwyżki.

Lewis Hagedorn, analityk z JPMorgan w Chicago, uważa, że choć wysokie ceny zachęcają do zwiększania produkcji, to zbiory zależą nie tylko od powierzchni upraw, ale i pogody. - Do utrzymania cen na obecnym poziomie wystarczy, że w paru regionach zdarzy się klęska produkcyjna i to na skalę nieporównanie mniejszą niż w tym sezonie - mówi Hagedorn. Tegoroczne zbiory pszenicy były wyjątkowo niskie na skutek suszy w Australii i zbyt dużych opadów w północnej części Europy.

Źródło: Gazeta Prawna