Zdaniem specjalisty w porównaniu do USA w Europie nie notuje się aż tak wielkiej szkodliwości tego gatunku (zwłaszcza larw) dla kukurydzy m.in. dlatego, że uprawa kukurydzy w monokulturze nie jest tak powszechnie stosowana jak w Ameryce Północnej, a ponadto stonka nie rozwija się na masową skalę na innych roślinach poza kukurydzą (w USA jest to dodatkowo soja). Największe straty w plonach kukurydzy w Europie obserwuje się na chwilę obecną głównie na Węgrzech, w Serbii, Chorwacji oraz w Bośni i Hercegowinie, a więc tam, gdzie występuje od wielu już lat.

- Problem ze stonką kukurydzianą polega jednak na tym, że nikt nie jest w stanie odpowiedzieć jak wyglądałaby obecnie sytuacja w Europie pod kątem zasięgu występowania i szkodliwości tego gatunku gdyby nie podejmowano żadnych kroków zaradczych, w tym zakazu uprawy kukurydzy w wieloletniej monokulturze. Nie ulega jednak wątpliwości, że typowe działania fitosanitarne, które zakładają likwidację gatunku kwarantannowego poniosły porażkę, gdyż nie powstrzymały ekspansji szkodnika. W chwili obecnej w większości krajów UE wszystkie podejmowane działania mają na celu jedynie odsunięcie w czasie możliwych strat ekonomicznych powodowanych przez ten gatunek, gdyż całkowite zwalczenie stonki nie jest możliwe - podkreśla dr Bereś.


Podobał się artykuł? Podziel się!