Pojawienie się GMO od samego początku podzieliło społeczeństwo na zwolenników i przeciwników roślin transgenicznych. Ludzie na całym świecie wciąż są pełni obaw związanych z przepływem genów pomiędzy roślinami GMO a roślinami niemodyfikowanymi genetycznie. Co budzi największe obawy? Niewątpliwie możliwość  przenoszenia transgenów z roślin GMO na inne rośliny uprawne, jak również na chwasty (tzw. superchwasty). Głównym materiałem roślinnym mogącym te geny przenosić są nasiona i pyłek. Zapobiec temu może nowatorska technika pod nazwą „GM-gene-deletor” opracowana w USA. Pozwala ona na wycięcie transgenu wprowadzonego uprzednio do rośliny. Metoda umożliwia usuwanie uprzednio wprowadzonych genów do pyłku i nasion. Dzięki temu rolnicy będą mogli otrzymywać niemodyfikowane genetycznie owoce, nasiona lub nawet całe rośliny.

Podczas wzrostu, wytwarzania nasion lub owoców rośliny potrzebują ochrony przed herbicydami, którą zapewniają wprowadzane do roślin geny odporności na te substancje. Technika „GM-gene-deletor” pozwala usunąć transgeny po zakończeniu procesów wzrostowych, dzięki czemu można uniknąć transferu genów pomiędzy roślinami GMO a chwastami. Podobnie jest w wypadku roślin modyfikowanych dla celów produkcji farmaceutyków czy też innych produktów. Jeśli wprowadzony gen nie jest już potrzebny lub, co więcej, niepożądany, można go usunąć, otrzymując tym samym roślinę (pyłek lub nasiona) niemodyfikowaną.

Opracowana technika powinna złagodzić spory między koncernami biotechnologicznymi a rolnikami z krajów azjatyckich. Konflikt dotyczy konieczności corocznego zakupu nasion do wysiewu w związku z zastosowaniem w produkcji nasiennej  tzw. techniki terminatora. Do roślin wprowadzane są geny wywołujące sterylność nasion. Uniemożliwia to pozyskanie materiału siewnego z roślin wyhodowanych w roku poprzednim.  Opracowana w USA technika sprawia, że rolnik będzie mógł uzyskać z roślin transgenicznych nasiona przydatne do wysiewu, ale... pozbawione cechy wprowadzonej poprzez modyfikację genetyczną.