Producenci zboża są oburzeni wycofaniem się rządu z podpisanego we wrześniu porozumienia, zgodnie z którym subsydia miały wynieść 570 mln lewów (235 mln euro). Później wicepremier i minister finansów Simeon Diankow obciął kwotę o 230 mln lewów (115 mln euro). Protestujący domagają się jego dymisji.

Kilkaset ciężkich maszyn rolniczych wstrzymało ruch na drogach w Płowdiwie (środkowa Bułgaria) i Dobriczu (na wschodzie kraju) oraz zablokowało dojazd do największego przejścia granicznego z Turcją Kapitan Andreewo. W celu oczyszczenia drogi interweniowała policja. Protesty bez blokad odbyły się w wielu innych miastach. Przywódcy protestów zapowiadają, że we wtorek zostaną wprowadzone kolejne blokady, m.in. na przejściach granicznych z Rumunią, Turcją i Grecją.

Rozszerzenie strajku zapowiadają związki zawodowe kolejarzy. Protestują przeciw planom zwolnienia około 2500 pracowników, likwidacji 140 połączeń oraz podwyżce cen biletów o 15 proc. od Nowego Roku. Strajk trwa od czwartku codziennie w godzinach 8-16. Unieruchomione są przeważnie pociągi pasażerskie. Po ewentualnym rozszerzeniu strajk obejmie również pociągi towarowe, co spowoduje większe niż dotychczas straty.

Zarząd kolei wniósł w poniedziałek do sądu skargę przeciw komitetowi strajkowemu, żądając uznania protestu za nielegalny. Jeśli tak się stanie, zarząd zamierza obciążyć strajkujących poniesionymi stratami. W odpowiedzi kolejarze zapowiedzieli strajk głodowy.
Tymczasem trwają przygotowania do zaplanowanego na środę ogólnokrajowego protestu związkowców przeciw reformie emerytalnej. Wbrew porozumieniom ze związkami sprzed roku i bez konsultacji z nimi rząd postanowił podnieść wiek emerytalny o rok, poczynając od 1 stycznia 2012 r., i zmienić reguły waloryzacji emerytur wyłącznie o wskaźnik inflacji.

Podwyżka wieku emerytalnego dotyczy pracowników wszystkich kategorii, w tym pracujących w ciężkich warunkach, jak górnicy, oraz funkcjonariuszy służb mundurowych. Organizacje związkowe w MSW oświadczyły, że poprą protest. Gotowość strajkową ogłosiły także związki pracowników komunikacji miejskiej w Sofii.

- Niech nie sądzą, że mnie przestraszą strajkami - komentował w poniedziałek sytuację w kraju centroprawicowy premier Bojko Borysow. Zagroził, że w razie rozszerzenia się protestów poda się do dymisji i otworzy drogę do wyborów przedterminowych. Jak przekonuje, wtedy do władzy dojdą ci, którzy według niego w ostatnich 20 latach rujnowali kraj. - Nie chcę być premierem kraju, w którym naród buntuje się i nie rozumie niezbędnych kroków - stwierdził. - Niech popatrzą na swoich greckich kolegów - blokowali, blokowali, no i się doblokowali - zwrócił się premier do rolników.

Podobał się artykuł? Podziel się!