Wiele mówi się o tym, żeby rolnik kierował się przy wyborze odmian wynikami badań Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego i Rolniczego lub Listą Odmian Zalecanych. Doświadczenia, zwłaszcza zimy 2012 r., pokazują, że nie wszystkie polecane odmiany muszą sobie poradzić z wręcz ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Jedne reagują na nie lepiej inne gorzej. Czy rolnicy nadal mając z tyłu głowy te ubiegłe lata, biorą pod uwagę cechę zimotrwałości?

- W wypadku zbóż ozimych na pewno istotnym elementem będzie zimotrwałość. Jest to cecha, która jest ujemnie skorelowana z plonem. Na ogół te odmiany o najwyższym potencjale plonowania cechują się gorszą mrozoodpornością. Jest to też wybór rolnika, jaki poziom ryzyka chce akceptować i czy uprawiać odmiany o dużej zimotrwałości - godząc się na niekoniecznie maksymalny plon, czy uprawiać może takie o gorszej zimotrwałości, a z szansą na uzyskanie bardzo wysokich plonów. Ucząc się na błędach i zdobywając doświadczenia z kolejnych lat, warto zwłaszcza w wypadku tych większych gospodarstw, zminimalizować ryzyko pojawienia się takiej sytuacji, a więc wybrać kilka odmian o różnej skali mrozoodporności. Wówczas kiedy powtórzyłaby się zima, taka jak w roku 2012, to może udałoby się uratować chociaż jedną odmianę - mówi Andrzej Najewski z Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin Uprawnych.

Istnieje opinia, że wówczas z tymi ekstremalnymi warunkami lepiej poradziły sobie nasze rodzime odmiany.

- Rzeczywiście zimę w 2012 r. najlepiej przetrwały odmiany krajowe. W wypadku pszenicy było to szczególnie widoczne. Trzeba jednak zauważyć, że odmiany zagraniczne wnoszą duży postęp w plonowaniu, ale jeśli chodzi o mrozoodporność, to krajowa hodowla jest pod tym względem zdecydowanie lepsza - dodał.

Podobał się artykuł? Podziel się!