Ostatnio dolar umocnił się w stosunku do euro co stymuluje eksport z Unii Europejskiej. Po prostu unijne ziarno dzięki temu, że euro straciło na wartości jest bardziej konkurencyjne na światowych rynkach. To powoduje, że lawinowo rośnie eksport z Unii, a w efekcie podnoszą się ceny w całej Wspólnocie, także w Polsce – tłumaczy Wiesław Łopaciuk z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa.

Ale taka sytuacja utrzyma się najwyżej do żniw. W tym roku możemy się spodziewać, że będą one mniejsze od zeszłorocznych. Powodów jest wiele. Opóźnione są siewy zbóż jarych cały czas mamy nadmierną wilgoć w glebie uniemożliwiająca wykonywanie zabiegów agrotechnicznych w rejonach, gdzie do tej pory zasiewów zbóż jarych to będzie poważne opóźnienie co nie pozostanie bez wpływu na plony. Dlatego szacujemy, że tegoroczne zbiory zbóż będą o około 10% niższe niż w ubiegłym roku. To jest cały czas dużo – przekonuje dr Łopaciuk.  

Opady na pewno odbiją się na rynku, ale nie w taki sposób jakby oczekiwali rolnicy. Opady będą tym czynnikiem, który wpłynie na wielkość zbiorów jak również na udział zbóż o jakości konsumpcyjnej. Jednakże nie należy oczekiwać, że to przełoży się znacząco na ceny uzyskiwane przez producentów. Rynek krajowy jest pod wpływem sytuacji międzynarodowej. A tu prognozy są bezlitosne. Wskazują one, że zarówno w skali UE, jak i świata, ten rok będzie kolejny nadwyżkowy. Uzyskamy trzecie w historii najwyższe zbiory zarówno w Unii jak i na świecie A to wszystko są czynniki, które powodują, że naszym zdaniem nie należy oczekiwać, że ceny pszenicy konsumpcyjnej sierpniu będą powyżej 460 złotych za tonę. Jest to mało prawdopodobne – prognozuje Izabela Dąbrowska-Kasiewicz z Banku Gospodarki Żywnościowej.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!