Wszyscy dotkliwie odczuliśmy go na własnej skórze, a niektórzy również po kieszeni. Mam na myśli sadowników. Najbardziej stracili rolnicy z Polski centralnej: Mazowsza, Sandomierszczyzny i Lubelszczyzny. Nocne spadki temperatur w połowie kwietnia, sięgające lokalnie nawet -6 st. C, zniszczyły kwiaty drzew pestkowych – czereśni, wiśni, uszkodziły porzeczki i agrest. Niepokój budzi stan sadów jabłoniowych które co prawda jeszcze nie kwitły, ale przymrozki były na tyle silne, że pąki kwiatowe mogły ich nie wytrzymać. O skali strat w plonach trudno jeszcze dokładnie mówić.

W uprawach typowo rolniczych nie odnotowano uszkodzeń roślin. Były obawy o los plantacji ziemniaka wysadzonych na najwcześniejszy zbiór, ale okazało się że nie zostały uszkodzone. Pozostałe gatunki także przetrwały przymrozki bez szkody dla siebie.

Było nie tylko zimno ale też mokro, zwłaszcza na wschodzie, w centrum kraju i w woj. południowych. Pod koniec miesiąca w ciągu zaledwie 2 dni spadło tam ponad 50 mm deszczu. W rejonie Opola miesięczna suma opadów wyniosła 106 mm, czyli 3-krotnie przekroczona została średnia wieloletnia. Tak mokrego kwietnia nie notowano tam od przeszło 30 lat. Opady doprowadziły do lokalnych podtopień pól. Nie tylko zresztą w tym województwie.

Podobnie było w wielu innych miejscowościach Śląska, Małopolski, a także częściowo Kielecczyzny, Mazowsza i Podlasia. Spadło tam przeszło 2-krotnie więcej deszczu/śniegu niż zazwyczaj. Kwiecień sucho zapisał się z kolei na krańcu południowo-wschodnim i w Lubuskim, gdzie spadło o połowę mniej deszczu w stosunku do średniej wieloletniej.

Mało słońca i chłód zdecydowanie wpłynęły na tempo wegetacji. Zboża ozime ociągają się ze strzelaniem w źdźbło. Rzepak na zachodzie kraju rozkwitł, ale w województwach wschodnich jeszcze nie. W odniesieniu do Mazowsza oznacza to opóźnienie min. 7 do 10 dni. Na plantacjach buraka cukrowego w rejonie Kutna, Łęczycy rośliny pozostają w fazie liścieni i pierwszej pary liści właściwych. Opóźnienie jest tym większe im dalej od Wisły a bliżej wschodniej granicy. Na Podlasiu gdzie z uwagi na przesycenie gleby wodą zdołano obsiać tylko część pól zbożami jarymi, rośliny dopiero wschodzą.

Czy obecna sytuacja spowoduje spadek plonów głównych gatunków roślin uprawnych? Może, choć nie musi. Pewne jest jednak ogromne spiętrzenie prac zarówno w miesiącach letnich jak i jesiennych. 

Podobał się artykuł? Podziel się!