Jak ocenia ekspert, nie jest wykluczone, że w tym roku czeka nas powtórka wzrostu cen z sezonu 2010/2011, tylko w o wiele bardziej ekstremalnej formie.

- O ile w sezonie 2010/2011 głównymi "winowajcami" występowania wzrostu cen były anomalia pogodowe i klęski nieurodzaju, o tyle obecnie do tych realnie mogących wystąpić w ciągu roku zjawisk doszły nowe sytuacje. W roku 2010/2011 nie było realnego zagrożenia rozpadu UE. Dziś to zagrożenie istnieje i ma ono bezpośredni wpływ na grożące przeszacowania wartości euro, przede wszystkim wobec tych państw, które nie wprowadziły wspólnej waluty - uważa Janusz Kobryner.

Więcej na portalspozyczy.pl