W zeszłym roku z powodu długiej zimy i późnego startu wegetacji zastanawialiśmy się "skracać czy nie skracać". Jedni uważali że skrócony okres wegetacji wpłynie na naturalne skrócenie fazy od strzelania w źdźbło do fazy kłoszenia. Inni byli zdania, że należy mimo wszystko zastosować regulatory wzrostu gdyż one nie tylko skracają, ale ogólnie zmieniają pokrój rośliny. Powodują, że ścianki źdźbła pozostają pogrubione i zostaję zwiększona średnica przekroju. Ponadto wzmacniają system korzeniowy.

Jak się później okazało rację mieli ci drudzy. Rośliny chciały błyskawicznie "nadrobić" rzekomo utracony czas i obserwowano ich bardzo intensywny wzrost. Fazy przychodziły bardzo szybko po sobie. Najbardziej odczuli to ci którzy mimo wszystko przystali na tym i nie wykonali skracania i przez obszar ich gospodarstw przeszła fala silnych nawałnic deszczu czy gradu. W takich warunkach zboża intensywnie wylegały.

W tym roku nikt raczej nie ma większych wątpliwości o potrzebie wykonania tego zabiegu. Wegetacja na dobre już ruszyła. Najwyższy czas pomyśleć o skracaniu. Rośliny są ciągle w fazie krzewienia, ale można się spodziewać, że przy takich temperaturach lada dzień wejdą w kolejną fazę rozwojową.

Najwłaściwszy moment na wykonanie zabiegu regulatorem to faza początku strzelania w źdźbło. W tym momencie preparaty takie wzmacniają roślinę w miejscu najbardziej narażonym na działanie sił fizycznych czyli u podstawy źdźbła.

W tym roku nie było również potrzeby wykonywania tzw. zabiegu dokrzewiającego. Większość zbóż jest dobrze rozkrzewiona i wręcz przeciwnie należało ostrożnie pobudzać je azotem by jeszcze bardziej nie stymulować procesu krzewienia. Zbyt duża liczba źdźbeł nie wpływa dobrze na wielkość plonu.