Od trzech lat powierzchnia uprawy kukurydzy przekracza mln ha. Dotychczas uprawie tej sprzyjały głównie pojawiające się w poszczególnych latach specyficzne warunki. Po raz pierwszy powierzchnie przekraczającą 1 mln ha odnotowano w roku 2012. Stało się tak m.in. z powodu strat pozimowych i konieczności przesiewów ozimin.

W sezonie 2013 ponownie została przekroczona ta magiczna liczba. Z powodu późnej wiosny spora część rolników w miejsce planowanych wcześniej zbóż jarych, wybrała kukurydzę.

Nikt jednak nie spodziewał się, że w roku 2014 areał będzie rekordowy. Jak szacuje PZPK w minionym sezonie powierzchnia upraw w Polsce osiągnęła 1,1 mln ha - 500 tys. ha to zasiewy na kiszonkę, ok. 600 tys. ha to kukurydza na ziarno.

Oczywiście poważnym błędem jest szacowanie powierzchni kukurydzy teraz, są jednak pierwsze przesłanki, że będzie ona mniejsza. W tym roku sprzyjające warunki jesienne zachęcały do siewów zbóż w terminach opóźnionych, nawet po późnych przedplonach. Tym samym duża część rolników deklaruje, że część planowanego areału pod kukurydzę poświęciła pod zasiew zbóż ozimych, zwłaszcza pszenicy ozimej. Niektórzy mówią również, że niewielką cześć powierzchni gruntów rolnych będzie poświęcać na siew roślin strączkowych, które pomogą w łatwy i bezproblemowy sposób wypełnić im obowiązki zazielenienia.

Z drugiej strony przedstawiciele wiodących firm oraz dystrybutorzy póki co mówią o słabszym popycie na nasiona kukurydzy. Mamy jednak dopiero końcówkę roku, a handel materiałem siewnym intensywnie trwa - za wcześnie jednak to oceniać. Obserwowany słabszy popyt na nasiona może być wypadkową dodatkowych czynników. Oferta firm jest bogata, a samych nasion nie brakuje gdyż w tym roku wyprodukowano rekordową ilość materiału siewnego. W związku z tym rolnicy z zakupami się nie śpieszą.

Do uprawy kukurydzy zniechęca przede wszystkim ciągle utrzymująca się niska cena za ziarno, problemy z jej zbytem, a także czasem z rzekomą jakością ziarna. Rolnicy z regionów nękanych posuchą dodatkowo zniechęceni są brakiem satysfakcji z uzyskanych plonów. Ta niekorzystna sytuacja może wpłynąć na wielkość przyszłorocznej powierzchni, której areał może spaść nawet do10 proc. w porównaniu z rokiem bieżącym.