Na temat cen zbóż po żniwachświatowego rynku zbóż już pisaliśmy. Teraz nadszedł czas na kolejny komponent tej układanki – rynek krajowy. Omówił go dr Wiesław Łopaciuk z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej podczas Debaty przedżniwnej zorganizowanej przez Krajową Federację Producentów Zbóż.

Prognozuje on wzrost areału uprawy z 7,38 do 7,55 mln ha. Do tej pory powierzchnia uprawy zbóż w Polsce zmieniała się w granicach 3-4 proc. maksymalnie. Zmiany te powodowane były głównie czynnikami rynkowymi. – Powierzchnia uprawy rosła, ale wzrost ten występował głównie w gospodarstwach mniejszych, które są bardziej podatne na krótkoterminowe bodźce rynkowe. Gospodarstwa wyspecjalizowane w produkcji roślinnej nie reagują aż tak silnie na zmiany koniunktury na rynku – podkreślał dr Łopaciuk.

Co ze zbiorami? – Oprócz suszy występującej głównie na Kujawach i w północnej Wielkopolsce, która może mieć wpływ, zwłaszcza na plony zbóż jarych, nie ma co spodziewać się zbiorów porównywanych do tych rekordowych z poprzedniego sezonu. W sumie oceniamy je na blisko 31 mln t oczywiście przy założeniu, że do żniw nie będzie większych anomalii pogodowych – szacował przedstawiciel Instytutu 12 czerwca. Dla rynku ważnym czynnikiem jest też określenie wielkości zapasów, które mają być w tym roku dość niskie – sięgające 1,6-1,7 mln t.

Gdzie trafi ziarno? Dobrze byłoby, gdyby zostało wyeksportowane po dobrej cenie, ale nasz rynek zbóż jest płytki. W Polsce średnio do obrotu trafia 30 proc. zebranych zbóż, reszta zużywana jest na poziomie gospodarstwa. Inaczej jest w krajach Europy Zachodniej, gdzie wartości te są odwrócone, a na rynek trafia 60-70 proc. ziarna. Eksportujemy zboże głównie do krajów Unii Europejskiej, gdzie trafia ok. ¾ naszego ziarna, ale nie wykorzystujemy do końca swoich możliwości.

– Owszem są lata, kiedy ceny naszego ziarna są niższe od tych we Francji i Niemczech, a także mają wyższe parametry. Taka sytuacja miała miejsce w ostatnim sezonie, kiedy mieliśmy do czynienia z bardzo dużym popytem na konsumpcyjną pszenicę, właśnie u głównych eksporterów, czyli Francji i Niemiec, gdyż jakość zebranego przez nich ziarna była niska. W tym sezonie na to już się nie zapowiada, dlatego prognozowane jest zmniejszenie wolumenu eksportu w Polsce i niewielki wzrost importu – dodał dr Łopaciuk.