Zboża jare nie wyglądają obecnie najlepiej w całej Polsce. Są słabo rozkrzewione i często żółkną. Późne siewy i opady deszczu sprawiły, że rokowania nie są najlepsze. Czy uprawę, przedstawioną na zdjęciu, da się jeszcze uratować?

- Stan zbóż jarych, przedstawiony na zdjęciu, jest rzeczywiście bardzo zły. Wskazuje on na zaniedbania, związane ze złą gospodarką materią organiczną. Placowe żółknięcia, stagnująca woda, wskazują na bardzo złą strukturę gleby. Z tego powodu woda opadowa nie wsiąka, zalegając na powierzchni gleby, a tym samym rośliny nie mają obecnie powietrza, co przy dłuższym okresie doprowadzi do ich wygnicia - odpowiada na nasze pytanie prof. Witold Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Jak zauważył w tym wypadku, zła struktura gleby, a także siew w glebę mokrą spowodował, że rośliny nie wytworzyły systemu korzeniowego, a tym samym nie pobierają fosforu.

- Brak lub słabe pobieranie spowodowało, że rośliny nie pobierają azotu, czego dowodem jest żółta barwa liści. Stan ten spotęgowały niskie temperatury powietrza, co tym bardziej pogłębiło niedobór składników - dodał prof. Grzebisz.

Zdaniem eksperta jest jeszcze szansa na uratowanie części plonu.

- Jednym rozwiązaniem, aby część plonu, na tych nieco lepszych plantacjach uratować jest dolistne zastosowanie mieszaniny zawierającej fosfor, pewną ilość potasu oraz siarczan magnezu, a także mocznik w stężenie do 5 proc. Gdy zaobserwujemy nawet niewielką poprawę, zabieg ten należy powtórzyć, aby stworzyć roślinie warunki do pobierania składników z gleby - radzi prof. Witold Grzebisz.

Podobał się artykuł? Podziel się!