Czynniki termiczny i wilgotnościowy odgrywają podstawową rolę w początkowym okresie wegetacji, tj. w czasie kiełkowania i wschodów. O ile we wrześniu brakowało wody i temperatury były wysokie, to w październiku passa się odwróciła. Wilgoci jest dość (miejscami nawet za dużo), brakuje natomiast słonecznych dni i ciepłych nocy.

Jak dotąd ani wrzesień, ani październik nie sprzyjał oziminom. Te zasiane w terminie optymalnym są zazwyczaj niewyrównane, natomiast te siane po terminie długo wschodzą i ich rozwój jest przyhamowany. Przy dłuższym oddziaływaniu niższych temperatur, a czasem także na skutek zbyt obfitych opadów wschody będą również przerzedzone i nierównomierne, gdyż duży udział nasion może nie wzejść.

Poza tym powolne kiełkowanie i opóźnione wschody stwarzają gorsze warunki wzrostu, gdyż opóźniają rozwinięcie prawidłowo wykształconego systemu korzeniowego oraz aparatu asymilacyjnego. Przez to w sposób naturalny skraca się okres wegetacji. 

Mamy wiele sygnałów z różnych rejonów Polski, mówiących o tym, że zboża zasiane po terminie wschodzą bardzo powoli. W pasie centralnym plantacje zasiane na początku października są w fazie 1. liścia, miejscami 2. liścia. Te zasiane mniej więcej w połowie miesiąca jeszcze nie wschodzą.

Nasuwa się zatem pytanie czy rośliny z takich plantacji zdążą się dobrze przygotować do zimy. Niestety z każdym chłodnym dniem szanse na intensywny rozwój roślin maleją.

Najgorszy będzie scenariusz (i jest on całkiem prawdopodobny), gdy wykształcą przed zimą około 3 liści i niestety nie zaczną się krzewić. Takie rośliny nie będą odpowiednio przygotowane do zimowania, a ich odporność na wymarznięcie będzie niska. Dlaczego tak się dzieje? Dopiero od fazy 3–5 liści, roślina zbożowa posiada wystarczający zapas materiałów odżywczych, a komórki łatwo mogą zwiększyć swą siłę osmotyczną, co pozwala przetrzymać okres nawet silniejszych mrozów. Aby pszenica przezimowała dobrze powinna mieć powyżej 5 liści, powinna wytworzyć węzeł krzewienia i przejść proces hartowania, polegający na nagromadzeniu rozpuszczalnych węglowodanów w soku komórkowym. Dość odporne na wymarzanie są także rośliny zimujące od fazy szpilki do maksymalnie fazy 3 liści, na tym etapie bowiem korzystają jeszcze z zapasów zgromadzonych w ziarniakach.