Żniwa za pasem, ale już dziś wiemy, że ziarna zbóż zbierzemy mniej. Największy wpływ na taki stan rzeczy miała pogoda. Rolnicy nie ustrzegli się również błędów agrotechnicznych w prowadzeniu swoich upraw. Jakich grzechów najczęściej się dopuszczali i które z perspektywy tego sezonu okazały się najbardziej znaczące?

REZYGNACJA Z KWALIFIKOWANEGO MATERIAŁU SIEWNEGO

Rotacja odmian i korzystanie z kwalifikowanego materiału siewnego to jedne z podstawowych zabiegów agrotechnicznych wykorzystywanych w celu osiągnięcia wysokich plonów. Każda nowa odmiana ma wyższy biologiczny potencjał plonowania od wyhodowanej kilka lat wcześniej. Z kolei materiał siewny uzyskany z plantacji nasiennych odznacza się zdecydowanie korzystniejszymi parametrami jakościowymi od tego, jaki sami jesteśmy w stanie uzyskać czy kupić na rynku. Wydawać by się mogło, że są to sprawy oczywiste. W praktyce z wymianą materiału siewnego na kwalifikowany bywa jednak różnie. Gospodarstwa mniejsze nadal rzadko wymieniają nasiona i przez to z góry skazują się na gorsze efekty produkcyjne. Wypada w tym miejscu nadmienić, że zakupu nasion nieznanego pochodzenia na targowisku nie można nazwać nabyciem materiału kwalifikowanego. Pomijam kwestię tożsamości odmianowej. W grę wchodzą aspekt zdrowotny oraz takie cechy, jak siła i energia kiełkowania. Kupując ziarno na targu, łatwo też wprowadzić na pole chwasty, których wcześniej nie było, np. perz. Wymianę materiału siewnego odmian populacyjnych zbóż należy przeprowadzać minimum co 3-4 lata. Co roku natomiast warto wymienić materiał na co najmniej 50 proc. planowanej powierzchni pod zboża.

BŁĘDY W ZAPRAWIANIU

Sporadyczna wymiana materiału siewnego powinna być przynajmniej rekompensowana starannym zaprawianiem nasion z własnego rozmnożenia. Niestety, w wielu gospodarstwach w ogóle odstępuje się od wykonania tego zabiegu. Tymczasem wraz z niezaprawionym materiałem siewnym są przenoszone choroby, jak chociażby: głownie, śniecie czy zgorzel siewek. Wiele błędów związanych jest także ze słabą precyzją zaprawiania. To skutki zaniedbań technicznych w gospodarstwie. Toczenie beczki po podwórzu w celu wymieszania środka z nasionami czy bardziej "zaawansowane" technicznie rozwiązanie (jak np. wykorzystanie do tego betoniarki) nie są rozwiązaniami pozwalającymi precyzyjnie i równomiernie rozprowadzić preparat. Naniesienie niedostatecznej ilości środka na ziarniaki znacznie ogranicza skalę zakładanego efektu ochronnego. Zbyt duża koncentracja środka może z kolei hamować ich kiełkowanie.