- Zwiększona liczba uszkodzonych roślin, czy to przez licznie żerujące wiosenne gatunki szkodników, pogodę, czy też w wyniku uszkodzeń nawozowych i herbicydowych, wpłynęła na wzrost zagrożenia ze strony głowni guzowatej, której pierwsza generacja już się pojawiła - informuje portal farmer.pl dr inż. Paweł Bereś z Instytutu Ochrony Roślin PIB.

Źródłem infekcji tą chorobą grzybową są zarodniki zimujące w glebie na resztkach pożniwnych, a także na materiale siewnym. Głownia poraża wszystkie nadziemne części roślin zwłaszcza intensywnie rosnące. Nie wywołuje ogólnego zakażenia rośliny, ale infekcję miejscową. Na różnych częściach rośliny tworzą się wówczas guzowate narośla różnego kształtu i wielkości. Każda taka narośl - guz - powstaje w wyniku osobnej infekcji.

Pierwsza generacja choroby opanowuje rośliny w okresie rozwijania od 4 do 7 liścia. W tym czasie rośliny albo zamierają albo słabo rosną, często wytwarzają pędy boczne i nie zawiązują kolb. Z kolei druga generacja poraża młode, najczęściej uszkodzone przez szkodniki lub grad łodygi oraz wiechy i kolby w okresie wiechowania i pylenia. Kiedy choroba wytworzy narośl w środkowej lub górnej części łodygi, powyżej kolby, albo opanowuje kolbę, wówczas roślina nie wytwarza ziarna. Występuje też trzecia generacja choroby, która opanowuje kolby w okresie wypełniania i mlecznej dojrzałości ziarna. W tym okresie jednak porażenie przez głownię nie wywołuje dużych strat w plonie.

Na podstawie obserwacji dr Bereś stwierdził, że w tym roku więcej pierwszej generacji głowni guzowatej pojawiło się na polach prowadzonych w monokulturze.

- O poważnym zagrożeniu ze strony tej choroby zadecydują najbliższe tygodnie, gdy objawy chorobowe będą lepiej widoczne i gdy pojawi się druga generacja patogena. Widząc jednak już teraz zwiększoną liczbę porażonych roślin należy dołożyć starań, aby poprzez zwalczanie szkodników występujących w późniejszym okresie wegetacji jak najbardziej ograniczyć ilość uszkadzanych przez nie tkanek, co spowolni rozprzestrzenianie się choroby wewnątrz łanu - mówi dr Bereś.

Dodaje, że niestety, ale obecnie nie można zwalczać głowni guzowatej chemicznie w pełni wegetacji roślin, gdyż nie zarejestrowano żadnego preparatu do tego celu.

Podobał się artykuł? Podziel się!