Z informacji napływających do Instytutu Ochrony Roślin-PIB w Poznaniu wynika, że w chwili obecnej największym problemem na plantacjach kukurydzy jest okresowa susza, która spowolniła wegetację roślin. Problem ten widoczny jest zwłaszcza, w Polsce centralnej jak i na lokalnych zasiewach w południowych regionach kraju.

Jak informuje specjalista ostatnie skoki temperatur (w dzień upał, a nocą chłody), a także niedobór wilgoci, miały także swoje odzwierciedlenie w spadku skuteczności zastosowanych herbicydów, których skuteczność na lokalnych uprawach pozostawiała wiele do życzenia. Konieczne było powtarzanie zabiegów. Taka pogoda sprzyjała natomiast rozwojowi ploniarki zbożówki i ploniarki gnijki, stąd też obserwuje się wzrost szkodliwości tych dwóch gatunków na obszarze całego kraju.

Coraz liczniejszą grupę owadów stanowią wciornastki oraz sukcesywnie wzrasta liczebność mszyc - rozwój tych szkodników i ich liczebność w dużej mierze będą zależały jednak od dalszego przebiegu pogody, a także wpływu czy to owadów pożytecznych czy też zabiegów chemicznych skierowanych np: przeciwko omacnicy prosowiance, stonce kukurydzianej itp. - Na tych plantacjach na których obserwuje się dużą szkodliwość ploniarki zbożówki i większą liczebność owadów ssących zaczęły pojawiać się w większej liczbie rośliny uszkodzone przez pierwszą generację głowni guzowatej. Tam, gdzie to możliwe to zaleca się wyciąć te rośliny, tak aby nie były one źródłem dalszego rozprzestrzeniania się choroby - mówi dr Bereś.

Jego zdaniem dalszy rozwój chorób, szkodników, a także chwastów będzie zależał od pogody i już wykonanych zabiegów ochronnych czy to chemicznych czy nie chemicznych. - W chwili obecnej trudno określić jaki wpływ poszczególne grupy organizmów szkodliwych będą miały na wysokość oraz jakość plonu kukurydzy. Zwłaszcza, że nieznana jest jeszcze liczebność najgroźniejszego szkodnika tej rośliny tj. omacnicy prosowianki (gatunek ten za kilka dni rozpocznie nalot na zasiewy), a także poziom zagrożenia ze strony takich chorób jak: fuzariozy kolb i fuzariozy łodyg, w tym wspomnianej głowni guzowatej (największe straty powodują dwie pierwsze generacje tej choroby) - dodaje dr Paweł Bereś.