- Pod nazwą GMO nie kryją się tylko rośliny, jak dopuszczone do uprawy w Unii Europejskiej kukurydza MON 810 i ziemniak Amflora, których zakazu upraw w Polsce domagają się ekolodzy. To dowolne organizmy, w których dokonano modyfikacji genetycznej, np. bakterie czy grzyby - wyjaśnił naukowiec.

- Za tym, by stworzyć GMO, stoi technologia - inżynieria genetyczna, która ma mnóstwo najróżniejszych zastosowań. Na przykład produkujemy w bakteriach ludzką insulinę - sklonowaliśmy gen człowieka produkujący insulinę, włożyliśmy go do bakterii metodami inżynierii genetycznej i w taki sposób teraz możemy produkować lek - tłumaczy Brzeski.

W jego ocenie, ponieważ GMO to bardzo szerokie pojęcie, trudno jednoznacznie stworzyć sobie jedną opinię - czy jest ono czymś dobrym, czy złym. - Trudno uznać insulinę produkowaną przez bakterie za coś złego, chyba że przyjmuje się taką postawę, iż skoro manipulujemy w genach, to jest to moralnie niedobre - z takimi argumentami można się spotkać - dodał.

Jeśli jednak takie opinie odsuniemy i przyjmiemy bardziej przyziemne, to każdy przypadek GMO trzeba oceniać oddzielnie. - Tak też podchodzi do tego prawo - nie wydaje się zezwolenia na badania czy wprowadzenie do środowiska wszystkich GMO globalnie, tylko na konkretną odmianę - podkreślił.

Brzeski wyjaśnił, że jedną z części inżynierii genetycznej jest tzw. zamknięte użycie - w laboratorium - dodawanie genów do różnych organizmów lub ich usuwanie podczas eksperymentów naukowych. Oprócz skrajnych opinii w zasadzie nie słyszy się o protestach wobec takich badań. - We współczesnej biologii to absolutnie podstawowe narzędzie badawcze. Trudno sobie bez niego wyobrazić postęp w nauce. Tylko poprzez +zepsucie+ jakiegoś genu można poznać jego funkcję, ale to +zepsucie+ to już modyfikacja genetyczna - tłumaczy naukowiec.

Zgodę na eksperymenty i badania naukowe wydaje ministerstwo środowiska. - Wcześniej taki wniosek ocenia komisja. Trzeba w nim uzasadnić potrzebę badań i udowodnić, że zabezpieczy się tworzone organizmy przed ucieczką z laboratorium - zaznaczył. - Nasze Centrum też stara się o takie zezwolenie na eksperymenty prowadzone m.in. przez zwiedzających - dodał.

Drugą częścią inżynierii genetycznej jest zastosowanie wyników uzyskanych w laboratorium - w środowisku; wysianie roślin, wypuszczenie zmutowanych owadów czy drobnoustrojów, ale tylko niewielka część prowadzonych w zamknięciu badań ma taki cel.