Nie tylko zboża oceniono. Prognozy poczyniono też w stosunku do rzepaku. Jego zbiory wstępnie ocenia się na 1563,2-1640,7 tys. t. To jest o ok. odpowiednio 16-12 proc. mniej od zbiorów ubiegłorocznych i zdecydowanie mniej - o ok. 26 - 23 proc. od średnich zbiorów z lat 2006-2010.

Na wielkość tegorocznych zbiorów zdaniem specjalistów GUS miała oczywiście przede wszystkim pogoda. Niekorzystnie wpłynęły rejony nadmiernie wyrośnięte zboża ozimych i rzepaku ozimego spowodowane długim okresem wegetacji. Nie bez znaczenia były stosunkowo wysokie temperatury w styczniu, które jak na tę porę roku spowodowały rozhartowanie i zmniejszenie mrozoodporności roślin ozimych. Trudne warunki zimowania upraw (zaorano około 25 proc. zasianej powierzchni zbóż ozimych oraz 32 proc.
zasianej powierzchni rzepaku i rzepiku ozimego).

Ważne też były:
- znaczne wymarznięcie zbóż ozimych, szczególnie jęczmienia, pszenicy i pszenżyta w wyniku dużego spadku temperatury na wysokości węzła krzewienia pod koniec stycznia i w pierwszej połowie lutego przy braku okrywy śnieżnej,
- nadmierne przesuszenie wierzchniej warstwy gruntu w marcu, co osłabiło uszkodzone podczas zimowych mrozów oziminy,
- konieczność wykonania przesiewów po zaoranych oziminach. Rejonami występowały niedobory kwalifikowanego materiału siewnego, stąd też przesiewów dokonywano materiałem siewnym z różnych źródeł często o niższej jakości,
- wysmalanie roślin spowodowane przez silne wiatry w okresie niskich temperatur,
- gorszy stan zasiewów zbóż ozimych (pszenicy, jęczmienia i pszenżyta) - ocena upraw dokonana przez rzeczoznawców terenowych GUS była od 0,1 do 0,3 stopnia kwalifikacyjnego niższa od oceny z roku poprzedniego (uprawy żyta oceniono na poziomie roku ubiegłego).