- W tym roku zima kasowała jak leci, nawet w sytuacji, czy dana odmiana charakteryzował się mrozoodpornością na poziomie 3° czy 5,5°. Chociaż dało się zauważyć, że odmiany powyżej 5,5° przeważnie lepiej przezimowały. Na pewno część rolników kupując w tym sezonie materiał siewny będzie patrzyła na cechę zimotrwałości, ja osobiście nie, bo uważam że taki rok w moim życiu rolniczym zdarzył się raz. Dalej będę się zachowywał racjonalnie, normalnie, bo dla mnie odmiany o tej najwyższej zimotrwałości niekoniecznie mają najwyższą plenność bądź jakość - mówił portalowi farmer.pl Zbigniew Kaszuba z Krajowej Federacji Producentów Zbóż.

Ten rok miał wyjątkowo niesprzyjający układ i dlatego ta zima zrobiła spustoszenie. - Przypominam, że zasiewy pod zbiory 2012 r., były wykonane w dobrych terminach. Wegetacja zakończyła się wobec braku zimy, dopiero w połowie stycznia, stąd oziminy były wręcz przerośnięte i rozhartowane. To była główna przyczyna strat - dodał Kaszuba.

Jeszcze wiosną pojawiły się takie głosy, że może zabraknąć materiału siewnego ozimin z powodu strat produkcyjnych hodowli nasiennych. Polska Izba Nasienna temu zaprzecza. KFPZ też uważa, że jest to mało prawdopodobne.

- Sam jestem rolnikiem, który uprawia takie ziarno i 100 proc. pszenicy i pszenżyta ozimego bazowego mi wypadło. Wiele firm ma też taki problem, ale oczywiście nie wszędzie jest aż tak źle. Ja w swoim gospodarstwie mam zapasy pszenicy ozimej z odnowienia z ubiegłego sezonu, bo wówczas się pszenica się źle sprzedawała. W Polsce są zatem jej spore zapasy i one będą sprzedawane w tym sezonie. Ponadto pszenicę ozimą, w przeciwieństwie do zbóż jarych, można przywieźć praktycznie z całej Europy, może o niskiej zimotrwałości, ale jednak. Dlatego uważam, że materiału siewnego nie powinno zabraknąć - uważa Zbigniew Kaszuba.