Zaznaczył, że zaniżanie cen dotyczy głównie małych firm, które chcą jak najwięcej zarobić na handlu ziarnem. Dodał, dotyczy to też jednego z największych graczy na rynku zbóż - Elewarru, który na początku skupu zbóż oferował niskie ceny, czasem najniższe w danym regionie.

Mładanowwicz uważa, że Elewarr jako spółka państwowa nie powinna obniżać cen, choć rozumie, że nie może płacić dużo więcej niż inni. - Prezes Elewarru jest na tym stanowisku po to, była łagodzić gwałtowne spadki cen - powiedział szef KFPZ. Dodał, że w ciągu dwóch tygodni ceny zbóż spadły i obecnie pszenica konsumpcyjna kosztuje nawet o połowę mniej niż w ubiegłym roku.

Szef Elewarru Bronisław Tomaszewski przekonywał w tym tygodniu, że płaci za zboża i rzepak, tyle ile inne firmy skupowe w danym regionie, a tegoroczne niskie ceny ziarna wynikają z realiów rynkowych.

Jak zaznaczył Mładanowicz żniwa się dopiero rozpoczynają i na razie nie ma problemu ze sprzedażą ziarna, ale jest - z ustabilizowaniem się cen. Ocenił, że nie ma możliwości, by pszenica kosztowała tyle ile miesiąc temu, ale jej cena powinna wzrosnąć o 50-100 zł na tonie.

Z danych zebranych przez Krajową Federację Producentów Zbóż wynika, że w czwartek za pszenicę konsumpcyjną zakłady zbożowe i młyny płaciły od 610 do 700 zł za tonę. W ubiegłym roku, w tym samym okresie, pszenica kosztowała 800-1000 zł za tonę. Oddziały Elewarru proponowały w czwartek 610-680 zł za tonę tego zboża, rok wcześniej zaś - 800-900 zł za tonę.

Za żyto konsumpcyjne rolnik może teraz dostać 400-580 zł za tonę, w ubr - było to 700-850 zł/t.

GUS wstępnie oszacował, że w tym roku zbiory zbóż wyniosą 23,7 - 25,1 mln t, czyli mniej więcej tyle co w ubiegłym roku.

Podobał się artykuł? Podziel się!