- Wszystko wskazuje na to, że blisko mln ha samych zbóż ozimych wypadło w tym roku z uprawy. Cały czas bowiem przybywa kolejnych upraw, których stan się pogarsza. Najwięcej, bo aż około 600 tys. ha z tej puli zajmuje pszenica. Straty są też w uprawach jęczmienia ozimego i pszenżyta - mówi portalowi farmer.pl Zbigniew Kaszuba z KFPZ.


Rolnik gospodaruje w południowej części województwa pomorskiego, gdzie, jak mówi większość rolników nie czeka na szacowanie strat, tylko przesiewa oziminy innymi roślinami. - Gminy są zagubione. Nie wiedzą co mają robić, często nawet komisje do oceny tych zniszczeń mrozowych nie są jeszcze powołane. Nie ma dyspozycji. To jest opieszałość decydentów, powinni się wziąć do roboty, a nie obiecywać i się z tych obietnic nie wywiązywać - dodaje Kaszuba.


Zadzwoniliśmy losowo do jednej gminy z województwa kujawsko-pomorskiego, aby sprawdzić jak wygląda sytuacja. - W naszej gminie powołano komisję do oceny strat. Jest w niej siedem osób, ale nie wyszły jeszcze w teren, bo nie ma jeszcze instrukcji postepowania do protokołu. A sam protokół dopiero dzisiaj pojawił się na stronie urzędu wojewódzkiego. Dlatego najpewniej ocena będzie możliwa dopiero po świętach - mówi Ewelina Waszak z gminy Topólka. Czy to nie będzie za późno? W gminie Topólka rolnicy o stratach powiadamiają sołtysów, a on dalej wójta. Z danych w taki sposób uzyskanych, wynika, że w tej jednej gminie do przesiewu nadaje się 4 tys. ha.

Podobał się artykuł? Podziel się!