Zwierzęta łowne, takie jak dziki, sarny, niszczą lokalnie plantacje zbóż, rzepaku, ale też roślin okopowych i kukurydzy. Dzieje się tak już nawet podczas siewu. Dodatkowe później zwierzęta tratują uprawy, tworzą ścieżki i legowiska w uprawach.

W ostatnich kilkunastu latach nastąpił w Polsce znaczny wzrost powierzchni upraw gatunków roślin, które stanowią zarówno pożywienie jak i dobre warunki osłonowe dla zwierzyny łownej. Takim przykładem jest właśnie kukurydza, jak również wierzba energetyczna. Skutkiem wzrostu areału tych upraw jest malejąca powierzchnia upraw ziemniaka i buraka cukrowego, a to nie pozostaje bez wpływu na przestrzenne rozmieszczenie i migracje głównych sprawców szkód łowieckich, zwłaszcza dzików. Jak z nimi walczyć?

Dostępne są różne metody, w tym ta chemiczna jest bardzo okrojona z powodu małej ilości, a raczej wręcz braku środków chemicznych. Jeszcze niedawno takich preparatów zarejestrowanych do tej ochrony było kilka, teraz jest ich brak. Jest zarejestrowany jeden produkt - Stop Z EC, ale tylko w leśnictwie.

Mechaniczna ochrona to urządzenia wizualne, dotykowe i dźwiękowe, a więc np. ogrodzenia, ale to niestety jest bardzo kosztowne. Dochodzą do tego też urządzenia elektryczne i akustyczne. Skuteczność tych urządzeń jest niestety krótkotrwała, bo zwierzyna dość szybko się do nich przyzwyczaja. Okres skutecznego ich działania w niezmienionym stanowisku wynosi 2-4 tygodnie. Dziki odstrasza zapach ludzkich włosów, stąd niektóre koło łowieckie dogadały się z zakładami fryzjerskimi i rozdają rolnikom włosy. Można tez rozwieszać wstążki odblaskowe, odstraszać zwierzęta z pomocą petard i rozwieszać środki zapachowe, preparaty chemiczne przypominające pot ludzki oraz wilcze odchody, bo dziki boją się zarówno ludzi, jak i właśnie wilków.