Zbiór kukurydzy kiszonkowej w sporej części został już przeprowadzony. Na polach zostały zwykle te odmiany, które są jeszcze zielone. Niestety zdaniem Polskiego Związku Producentów Kukurydzy plony będą niższe o nawet 30 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.

- Dodatkowo zdecydowanie niższa jest też jakość kiszonki i to nawet o 20-30 proc., ponieważ wiele roślin nie ma nawet kolby. Wartość energetyczna takiej zielonki jest dużo niższa, dlatego rolnik musi ją dobrze zbilansować. Suche liście nie sprzyjają bowiem zakiszaniu – mówi prof. Tadeusz Michalski, prezes PZPK.

Zbiór kukurydzy z przeznaczeniem na ziarno dopiero ruszył. Na razie jest ona zbierana w regionach Polski południowo-zachodniej, a więc w takich województwach jak: dolnośląskie, opolskie i wielkopolskie. Ale zaraz ruszą kolejne regiony.

- Koszone są te plantacje, gdzie kukurydza była wcześnie wysiana. Najlepszym sygnałem na to kiedy można wjechać w pole kombajnem jest odczekanie co najmniej 10 dni, ale lepiej więcej, od ukazania się na ziarniaku tzw. czarnej plamki. Wówczas mamy pewność, że wszystkie ziarniaki równomiernie dojrzeją na kolbie – zauważa prof. Michalski.

Zaznacza jednak, że stan upraw jest bardzo zróżnicowany. Są plantacje, gdzie kolby są bardzo małe, występuje fuzarioza i widać intensywne żerowanie omacnicy prosowianki – złomy łodyg. Plon z tych pól naturalnie jest niższy i oceniany przez PZPK na ok. 5-7 t/ha przy wilgotności ok. 25 proc. Z danych zebranych przez nas od rolników wynika, że nawet niższy, bo sięgający jedynie 3-5 t/ha.

- Widziałem jednak i plantacje, które rokują plon 10 t/ha – zauważa prof. Tadeusz Michalski.

Co z cenami? Mokre ziarno kosztuje obecnie od 400 do 500 zł/t. Suche o wilgotności ok. 14 proc. wyceniane jest na ok. 700 zł/t. Zdaniem prof. Michalskiego w najbliższym czasie jego cena nie wzrośnie znacząco, ewentualnie w grudniu może osiągnąć ok. 750 zł/t. Powód? Duża podaż nasion w Europie, ale też i na Ukrainie, gdzie odnotowano wysokie plony.